sobota, 18 marca 2017

Part 82.

Dzisiaj chłopaki mieli iść do pracy, ale ich myśli krążyły w zupełnie innych stronach. Każdy miał swoje wspomnienia i marzenia. Logan myślał ciągle o stanie zdrowia Alice bał się, że jak nie przyjdzie do Niej to będzie jej z tym źle. Kendall wspominał przyjazd do Dustina i wspólnie spędzone dni i noce, a najbardziej ich namiętne łóżkowe poranki i wieczory. Carlos myślami był w innym świecie, cieszył się z każdej spędzonej chwili ze Scarlett. James, wspominał wczorajszy wieczór z Bellą, cieszył się, że chciała się z Nim spotkać.

- Jesteście dzisiaj jacyś dziwni.. - zauważył Martin. - Co się z Wami dzieje? 

- Alice jest w szpitalu i się martwię, nie wiem co się z Nią dzieję. - posmutniał Henderson.

- Wszystko będzie dobrze, a teraz powiem Wam, że mam dla Was dobrą wiadomość. Zagramy koncert za kilka dni. 

- To świetnie. - ucieszył się Kendall. - A tak w ogóle to z jakiej okazji? 

- Lucas Gold.. - powiedział. - Mówi wam to coś? 

- On ma wytwórnię Gold Music! - James głośno to powiedział. 

- Tak. Jego córka obchodzi 20 urodziny i robi jej huczną imprezę, z tej okazji Ona zażyczyła Sobie żebyście zagrali koncert na jej urodziny, na plaży. I mówię Wam, to jest wielka inwestycja.. Macie pieniądze zapłacone od razu, tutaj jest zaliczka. 

Martin podał chłopakom koperty, każdy się ucieszył. Carlos zajrzał do środka, zrobił wielkie oczy, bo nie spodziewał się, że to aż tyle pieniędzy. Pena od razu wiedział co ma zrobić z taką sumą.. W domu Bella szykowała się na wyjście z Tomem upewniła się, że wszytko ze Sobą wzięła. Na dworze rano było chłodno, ale wizja spotkania z Tomem rozgrzewała ją od środka. Szła Sobie spacerem do kawiarni. Gdy weszła do środka poczuła zapach świeżo parzonej kawy, uśmiechnęła się do Siebie i wzrokiem szukała Toma. 

- Cześć. - przywitała się z chłopakiem jak tylko go zobaczyła. - Miło Cię widzieć. 

- Ciebie również. Chciałem Ci powiedzieć, to jako pierwszej. Nie chcę żeby James się o tym dowiedział. 

- O matko.. - Bella przestraszyła się. 

- Nie, nie martw się. Chciałem Ci powiedzieć, że dostałem propozycję pracy, i będę musiał wyjechać myślę, że to będzie już chyba jutro.

- Kurczę, nie będzie Cię na premierze mojej płyty?

- Przykro mi, ale nie mogę zostać dłużej, bardzo bym chciał ale nie mogę. 

- A dlaczego mi akurat to mówisz? - zdziwiła się. 

- Chciałem spędzić z Tobą trochę czasu, polubiłem Cię i wydajesz mi się być naprawdę miłą dziewczyną. 

- Dziękuję. 

Bella i Tom rozmawiali jeszcze trochę ze Sobą, później chłopak odprowadził dziewczynę do szpitala ponieważ tam chciała spotkać się z Alice i przekazać jej newsy z ostatniego dnia.

- Mam mętlik w głowie. - odwróciła wzrok od Przyjaciółki.

- Co się teraz stało? - zapytała z troską w głosie.

- Teraz, dzisiaj umówiłam się z Coltonem.. Wczoraj ten dzień z Jamesem był świetny! Czuję, że mogłabym się w Nim znowu zakochać, ale wiem, że może między Nami coś się popsuć. A Colton mi kiedyś powiedział, że jest Biseksualny.. Już nie wiem co mam o tym myśleć. - westchnęła głośno.

- A co podpowiada Ci serce?

- Serce jest głupie,

- Uwielbiam Cię, ale nie możesz tak mówić. Wiem, że się przejechałaś na chłopakach ale może spróbuj dać im szansę. - uśmiechnęła się.

- Ja już naprawdę nie wiem co mam robić, chciałabym mieć kogoś z kim mogę się nawet pokłócić ale żeby był blisko.

- Wiem, rozumiem Cię. - zakasłała i odwróciła się głową od Przyjaciółki. - Przepraszam.

- Nie będę zawracać Ci głowy moimi problemami, jak widzę, że Twoje są większe. Jeżeli tylko będę mogła to jeszcze Cię odwiedzę. Zdrowiej, bo brakuje mi Ciebie w domu. - przytuliła lekko koleżankę i wyszła.

Alice męczył kaszel, przy tym ból w klatce i znowu ta krew. Dziewczyna potrzebowała pomocy, wcisnęła guzik który przywołuję pielęgniarkę, kobieta zaraz się pojawiła.

- Coś się stało?

- Czuję ból w klatce piersiowej i znowu mam ten nie miły kaszel z krwią. Naprawdę proszę wezwać jakiegoś lekarza, który mi pomoże, nie wiem też co się dzieję z dzieckiem. Więc proszę o jakieś informacje..

- Dobrze, już proszę lekarza.

Pielęgniarka ruszyła w stronę pokoju żeby znaleźć lekarza o którego prosiła Alice, gdy dany lekarz został znaleziony Alice odetchnęła z ulgą.

- Czy ja się w końcu dowiem, czegoś na temat mojej choroby i stanu zdrowia?! - podniosła głos.

- Proszę się nie denerwować, do końca tygodnia będziemy mieli pełne dane Pani choroby.

- Przepraszam bardzo, ale ja nie mam czasu tutaj tyle leżeć.. - zdenerwowała się, dostała ataku kaszlu i musiała dostać szybko tlen.

- Proszę powoli oddychać, uspokoić oddech.

- Jak mam się uspokoić, jak nie mam żadnej wiedzy na temat mojej choroby. - chwyciła długopis i napisała na kartce wiadomość.

- Proszę dać nam jeszcze kilka dni. - odpowiedział i wyszedł.

Bella siedziała w domu i kończyła sałatkę, zerkała na zegarek, miała jeszcze trochę czasu. Do domu po kolei wchodzili Logan, James, Carlos i Kendall każdy się uśmiechał nawet Logan który martwił się co chwilę o Alice. Chłopak szybko pobiegł na górę przebrał się szybko i wyszedł z domu z kopertą w dłoni.

- Patrz! - Carlos położył kopertę na stole przed siostrą.

- Co to jest? - spojrzała na Carlosa.

- Zajrzyj do środka. - wyszczerzył się.

- Za co to?! - zdziwiła się.

- Zaliczka, za koncert który będziemy grali na plaży dla córki Lucasa Golda! - odpowiedział Jamie.

- Dla Lucasa Golda? - zapytała.

- Tak. - kiwnęli głowami.

- Jaki ten świat jest mały.. - uśmiechnęła się. - Gold, jest szefem Marcusa. - Powodzenia Wam życzę!

- Dlaczego?

- Poznacie jego córkę, to się przekonacie.. - zaśmiała się i wychodziła z kuchni.

- Co z Nią jest nie tak? - zapytał Kendall.

- Szybko się zakochuję, a jak rozmawiałam z Marcusem to On padł jej ofiarą. Ja Wam tego nie mówiłam, ale oskarżyła go o gwałt.. Nie chciał się umówić z Nią na randkę, więc dziewczyna to wykorzystała poprosiła kumpli żeby zmontowali filmik który go oczerni jak Gold to zobaczył wpadł w szał, zawiesił go ale potem jak się okazało to jej kumple wszystko odkręcili a córeczka miała nieprzyjemności, lecz On zapomniał i Alex ma znowu czyste konto. Jesteście młodzi, przystojni więc uważajcie na Siebie.

- Boje się.. - zaśmiał się Kendall.

- Ja jestem Ten przystojny! Powinniście mnie chronić. - przeraził się Maslow.

- Nie będzie tak źle.

Chłopaki jeszcze chwilę porozmawiali, a Bella na górze dobierała strój do pogody. Cieszyła się, że znowu będzie mogła spędzić trochę czasu z Coltonem. Wyciągnęła z szafy jego bluzę, zaciągnęła się jej zapachem i wyszła z pokoju.

- Wybierasz się gdzieś? - zapytał Carlos słysząc stukot obcasów.

- Idę się przejść. - odpowiedziała.

- W takim stroju? - zdziwił się Kendall.

- Sądząc po waszych opiniach założę moje ulubione adidasy, może nikomu to nie będzie przeszkadzało.

- Randka? - zapytał James.

- Nie. - skarciła go wzrokiem. - Idę się spotkać z Przyjaciółką, już nie można nigdzie wyjść. - zdenerwowała się i trzasnęła drzwiami.

Dziewczyna odeszła kawałek od domu, po czym zatrzymała się na chwilę żeby sprawdzić czy na pewno nikt za Nią nie idzie. Odetchnęła z ulgą, i już szła dalej, ale przed Nią zajechał czarny samochód z przyciemnianymi szybami.

- Wsiadaj.. - kierowca opuścił szybę.

- Chyba nie. - odpowiedziała lekko przerażona i poszła dalej.

- Nie pozostawiasz mi wyboru.. - westchnął.

- Zostaw mnie! - szarpała się. - Puszczaj.

- Spokojnie Skarbie. - powiedział Les.

Bella przeraziła się na maksa, szybko włączyła dyktafon w komórce i schowała go do kieszonki spodni.

- Czego chcesz?! - warknęła.

- Popatrz. - podał jej kopertę.

- Co to ma być? - zapytała.

- To jest część tego co dostaniesz później, za powrót. - zbliżył się aby ją pocałować.

- Spadaj. - syknęła. - Nigdzie nie wrócę. - zmrużyła oczy.

- Oj. - zaśmiał się. - Zostaw Sobie tą kopertę. Nie mów, że Wujek zły. Ale pamiętaj jeżeli nie wrócisz to ucierpi na tym Twoja Familia.. - kiwnął głową do kierowcy ten wyszedł i otworzył drzwi Belli. - Przemyśl to piękna. - spojrzał na dziewczynę i odjechał samochodem.

Pena lekko przerażona poszła w stronę parku, zauważyła tam stojącego Coltona udawała, że wszystko jest w porządku. Ucieszyła się na widok chłopaka.

- Cześć. - przywitała się z chłopakiem.

- No cześć. - przytulił dziewczynę. - Może powtórzymy naszą ostatnią randkę? - uśmiechnął się.

- Ostatnią randkę? - zapytała.

- No wtedy w wesołym miasteczku, tak wiem nie jesteśmy tam ale mam inną propozycję.

- hoho.. Od razu przechodzisz do sedna. - zaśmiała się.

- No wiesz, nie chcę żebyśmy coś przegapili. Chodź, zapraszam.

Bella i Colton szli przez park, cieszyli się. W końcu Colton się zatrzymał i kazał poczekać dziewczynie chwilę. Zaraz podjechała dorożka, siedział już tam szczęśliwy Colton.

- Zapraszam. - uśmiechnął się szeroko.

- To jest świetne, niemożliwe. Postarałeś się.

- Dziękuję.

Alice miała dość leżenia w szpitalu, dzisiaj miała odbyć się premiera płyty Belli a potem duża impreza. Dziewczyna się załamała, bo chciała być tam osobiście, ale nie mogła. Wszyscy przygotowywali się do wyjścia, Bella była lekko podekscytowana chciała mieć przy Sobie kogoś kto ją wesprze i przytuli w najgorszej chwili. Logan z chłopakami postarał się tak, żeby Alice mogła wszystko dobrze widzieć i być na bieżąco ze wszystkim co się będzie działo. Małżeństwo spędziło przyjemnie ten czas, chociaż byli w szpitalu ale i tak dobrze się bawili. Po skończonym bankiecie wszyscy udali się do domów, Bella była z Siebie bardzo dumna, nie tknęła alkoholu i mogła bawić się na trzeźwo.

- Dostałem wiadomość od Martina. - powiadomił Kendall.

- Co tam? - zainteresował się James.

- Cytuję. - zaśmiał się Kendall. ' Powiedz chłopakom, że impreza została przesunięta na razie nie wiem kiedy się odbędzie, ale myślę, że nie długo. A póki co dam Wam kilka dni wolnego, bo sam muszę wyjechać więc odpocznijcie. Pozdrawiam. '

- Świetnie. - ucieszył się Carlos. - Bella potrzebuje Cię. Zajmij Sobie cały dzień w poniedziałek bo musisz mi pomóc.

- W czym? - zdziwiła się.

- Ściśle tajna wiadomość, na razie nie mogę Ci więcej powiedzieć. - szepnął.

- Jasne. - kiwnęła głową.

Następnego dnia, Bella została obudzona przez Carlosa o 7 chłopak nie chciał tracić czasu, bo miał dużo spraw do załatwienia.

- Jeżeli wyjedziemy o 10 to myślę, że Nam się uda.

- Za co Ty mnie nienawidzisz? - zapytała.

- Słońce moje, bądź gotowa na 10, potem będziesz zadawała pytania. - mrugnął do siostry i wyszedł.

Bella skorzystała z łazienki, zeszła na dół żeby coś zjeść. Morderczym wzrokiem spoglądała na Carlosa, a chłopak był szczęśliwy od samego rana. Po śniadaniu Bella poszła do pokoju aby naszykować się na wyjazd do którego namówił ją brat.

- Możesz mi w końcu powiedzieć o co chodzi? - zapytała zdenerwowana.

- Chcę się oświadczyć Scarlett. - odpowiedział, czekając na reakcję Belli.

- To świetnie! - ucieszyła się. - Ale po co ja Ci jestem potrzebna? - zastanowiła się.

- Pomożesz wybrać mi pierścionek zaręczynowy.

- Super! To jedźmy, na co czekasz? - stuknęła brata w ramię.

- I o to chodzi.

Bella i Carlos spędzili długie godziny na szukaniu idealnego pierścionka aż w końcu znaleźli. Latynos był zadowolony z wyboru, jeszcze tego samego dnia chciał zrobić ten krok do przodu. Scarlett jakby czytała w myślach Carlosa, wieczorem akurat do Niego przyjechała. Chłopak czuł się jakby dostał zastrzyk z energii i optymizmu. Wszyscy jak na zawołanie siedzieli w salonie, słuchali muzyki i rozmawiali.

- Możesz przynieść mi szklankę wody? - Scarlett spojrzała na chłopaka.

- Już idę. - uśmiechnął się szeroko. - Idę. - poszedł w podskokach.

- Coś mu się stało? - zapytała przyjaciół.

- Nie przejmuj się, to Carlos. - uśmiechnął się Kendall.

Carlos poszedł do kuchni, wyszedł na taras po wielki bukiet czerwonych róż. W międzyczasie przeszedł do salonu zanosząc Scarlett szklankę wody i potem szybko pobiegł do pokoju po pierścionek. Znowu w mgnieniu oka znalazł się w kuchni, przyjaciele nie zwracali na Niego uwagi, jedynie Scarlett martwiła się stanem Carlosa, który ciągle był w biegu. Przez to ciągłe przekręcanie się dziewczynę zaczęła boleć szyja. Pena wziął głęboki oddech i ruszył w stronę pokoju, podszedł do Scarlett która zrobiła wielkie oczy jak go tylko zobaczyła.

- Co to jest? - zaskoczona wstała.

- Scarlett. Kocham Cię i nie wyobrażam Sobie dłużej życia bez Ciebie, bardzo mi na Tobie zależy i nie chcę Cię stracić. Wiem, że na moje miejsce jest kolejka kandydatów o Twoje serce, ale ja chcę je mieć tylko dla Siebie. - Carlos klęknął i wziął głęboki oddech. - Scarlett Lynn czy sprawisz mi tą przyjemność i zostaniesz moją żoną?

- Tak, oczywiście, że tak! - krzyknęła ze szczęścia.

- Gratulacje! - chłopaki otoczyli Carlosa.

- W końcu się odważyłeś! - poklepał go po ramieniu James.

- Super! Gratuluję! - pogratulował mu Kendall.

- To dlatego byłeś taki zabiegany i rozmarzony przez kilka dni. - powiedział Colton.

- Ulżyło mi, jak tylko powiedziałaś tak. - ucieszył się chłopak. - Teraz możesz się już przeprowadzić do mnie.

- Jesteście uroczy. To było takie słodkie, że się odważyłeś oświadczyć Scarlett przy Nas, to naprawdę było świetne. - Bella przytuliła brata. - Jesteście taką ładną para.

- No przestań, bo się w cukier zamienię, jak będziesz nam tak słodziła.

- Nie ośmieszaj się. - parsknęła. - Już taki słodki to nie jesteś. - zaśmiała się.

Po krótkiej rozmowie Carlos zdecydował się, że pojedzie do Scarlett, a następnego dnia będą powoli się przeprowadzać do chłopaka. Dziewczyna była bardzo szczęśliwa. A Carlos mógł odetchnąć ze spokojem, że oświadczyny ma już za Sobą i teraz może spokojnie zamieszkać z kobietą która kocha.  

2 komentarze:

  1. Bella, weź nie denerwuj ugh...
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. I to jest dowód na to… że chłopaki najbardziej cierpią wtedy, kiedy cierpi ktoś im bliski. Mowa tu oczywiście o Loganie, ale to raczej dotyczy całej czwórki.
    Wypłata do ręki? Czy tylko ja uważam, że to jest dziwne? Bo wiesz, mnie się wydawało, że takie rzeczy załatwia się przelewem i oczywiście po osobistej rozmowie. A tutaj Martin załatwił wszystko za ich plecami. Poza tym… coś mi tu śmierdzi. I właśnie dołączyłam do Weroniki. Też zamieniam się w Matta.
    Między Bellą, a Tomem, widzę coś zaiskrzyło. Super! Wszystko fajnie, pięknie, ale po co te tajemnice przed Jamesem? W końcu to jego kuzyn. Myślałam, że mają do siebie trochę zaufania. W końcu James pozwolił Tomowi u siebie nocować, a to już coś znaczy, prawda?
    Oj, daruj sobie tego Coltona… długo jeszcze mam jej to powtarzać? To nie jest koleś dla niej, tak? Niech znajdzie sobie inną kretynkę, a Bell niech przestanie się martwić, bo jest warta znacznie więcej.
    Serce Belli może i jest głupie, ale te pielęgniarki widzę, są jeszcze głupsze. Kaszel z krwią widać na pierwszy rzut oka, a ta jeszcze głupie pytania zadaje. Pytania powinny być najkrótsze i najtrafniejsze. Komuś tu przydałby się kurs kontaktów z pacjentami. Wiem, narzekam. To tylko dawne uzależnienie od seriali medycznych daje po sobie znać.
    Aaa… czyli z tą jego córką jest coś bardzo nie tak? No, to ja już wiem, dlaczego płacą z góry!
    Ta… desperatka jednym słowem. Nie pamiętam, jak to się po angielsku nazywa. Crush coś tam, czy jakoś tak. Weź mi przypomnij.
    Zdecydowanie przyda się paralizator. Wiesz, taki na kiju. Taki dyskretniejszy niż pałka teleskopowa. Jak oglądałaś „iZombie”, to wiesz co mam na myśli.
    Strój do pogody? Oby nie było za ciepło. Ale tym tekstem Jamesa o przystojności przypomniałaś mi o serialu. Może pooglądam sobie jeszcze randomowe odcinki?
    Czy na pewno za nią nie idzie? Musiałby być nieźle zdesperowany. Z drugiej strony mówimy o Carlosie, a co za tym idzie, to bardziej nadopiekuńczy.
    Znowu ten Les? Błagam, niech sen Belli się spełni!
    Może i Colton był słodki przez pięć minut, ale nadal go nie lubię.
    Może uruchomią kamerki Go Pro, kiedy Alice naprawdę nie będzie mogła wyjść ze szpitala? Słyszałam o czymś takim. To chyba niezły pomysł. Osobiście nie będzie, ale może przynajmniej poczuje się, jakby tam była?
    A od kiedy przekłada się urodziny? Nadal coś mi tu śmierdzi.
    Bella i Carlos potrzebują terapii. Jest taka dla rodzeństw?
    Oświadczył się Scarlett? Aaaaaa!!! Mam ochotę piszczeć ze szczęścia!
    Notka super! Czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń