środa, 22 marca 2017

Part 83.

Minęło kilkanaście dni. Pena bardzo się cieszy, że mieszka z narzeczoną, chcą zaplanować ślub, ale jak już Alice wyzdrowieje. Póki co dziewczyna jeszcze leży w szpitalu. Logan codziennie odwiedza Żonę. Dustin przyjaciel chłopaków postanowił ich odwiedzić, szczególnie chciał przyjechać do Kendalla ponieważ to za Nim się stęsknił. Telefon Belli już od samego rana zasypywał ją wiadomościami. W końcu dziewczyna, postanowiła zajrzeć i zobaczyć kto ją tak męczy. Była to Camille która próbowała się połączyć z dziewczyną.

- No wreszcie odebrałaś! - można było usłyszeć głośny krzyk po drugiej stronie.

- Przepraszam, ale spałam. O co chodzi? - zapytała.

- Jutro masz wywiad u Cameron Moon! To jest naprawdę wpływowa Kobieta, więc pojawisz się tutaj jutro o 7, bo wywiad ustalony jest na 9!

- Jasne. - westchnęła.

- Radzę Ci się nie spóźnić. Bo Gold.. Znaczy Marcus się zdenerwuję. - poprawiła się szybko.

- Gold? - zapytała z niedowierzaniem.

- Golf, chciałam powiedzieć, golf. A z resztą nie łap mnie za słówka i jutro o 7 widzę Cię w studio! - rozkazała i rozłączyła się.

- Kochanie, rozmawiałem z lekarzem i twój stan zdrowia się polepszył więc możemy wrócić do domu, ale musisz przestrzegać diety i nie stresować się.

- To świetnie, bo mam już dosyć tego szpitalnego nastroju i ciągłej nie wiedzy. Z maleństwem jest na razie wszystko w porządku, więc się ciesze, a ja też się lepiej czuję. - odetchnęła z uśmiechem.

- To ja zaraz skoczę po wypis i możemy się zbierać. - Logan pocałował Alice.

Dziewczyna ucieszyła się, że może opuścić mury tego więzienia. Tak, czuła się tutaj jak w więzieniu, nie miała ochoty przebywać tutaj dłużej. Jak Logan wrócił z wypisem Żona od razu uprzedziła Logana, że następnym razem nie chcę przebywać w tym szpitalu, bo jest tutaj nie miło. Logan zapewnił ją, że następny szpital jaki odwiedzi to przy chwili porodu.

- Obiecuję, że tam nie wrócisz. - Logan zaparkował samochód obok garażu.

- No ja myślę. - dziewczyna odpięła pasy i wysiadła z samochodu. - W końcu widzę, nasz kochany dom. - ucieszyła się. - Tak się stęskniłam za wszystkimi, i dopóki co nie mam zamiaru opuszczać murów tej posiadłości.

- Wróciłem! - krzyknął Logan.

- Czerwony dywan chciałeś? - zaśmiał się James.

- Nie, ale jakbyście mieli chociaż dobre śniadanie to chętnie zjem. - odezwał się damski głos.

- Alice?! - zapytała Scarlett.

- Wróciłam w końcu i nie mam jak na razie zamiaru Was opuszczać. - uśmiechnęła się i weszła dalej w głąb domu.

- Pięknie wyglądasz. - pochwalił Alice Carlos. - Już coś tam widać. - Latynos pogłaskał brzuch Alice. - Kto będzie ulubionym Wujkiem, no kto? - mówił do brzucha Alice.

- Maleństwo tutaj Ciocia Scarlett, kto jest najsłodszym brzuszkiem Cioci, no kto. Moje maleństwo słodkie. Moje, Ty moje. - mówiła słodkim głosem wprost do brzucha Alice.

- Chyba w szpitalu nie było aż tylu wariatów.. - szepnęła do Logana, na co Carlos i Scarlett tylko się uśmiechnęli.

- Ktoś będzie musiał rozpieszczać naszą małą Sophie Scarlett Henderson. - uśmiechnęła się szeroko.

- Hola, hola.. - Carlos spojrzał na Narzeczoną. - David Carlos Henderson jak już coś Maleńka. - mrugnął do Scarlett.

- Nie chcę Wam przeszkadzać w tej jakże ważnej rozmowie, ale to chyba ja z Loganem mamy wybrać imię dla naszego dziecka. - odpowiedziała Alice.

- Ale wiesz, że ja już się zgłaszam na matkę chrzestną dla małej Sophie.

- Wujek Carlos będzie najlepszy dla Davida.

- Kochanie, nie przejmuj się, bo nie możesz się denerwować. Zapraszam do pokoju a zaraz zrobimy jakieś śniadanie.

- Zrobimy? - zdziwiła się.

- Wszyscy zrobimy śniadanie, w końcu zjesz coś w miłym towarzystwie.

- Kocham Cię. - uśmiechnęła się.

- Wiem, Skarbie wiem.

Logan poprosił domowników aby pomogli mu przy śniadaniu, chciał zrobić przyjemność Alice, która dopiero co wróciła ze szpitala. I nie wiedział na jak długo będzie mógł Sobie pozwolić na tą przyjemność przebywania z Żoną w domu i budzeniu się przy Niej codziennie rano. Gdy na stole pojawiły się kanapki, gofry, naleśniki, owoce i warzywa oraz przeróżne soki i inne płyny Alice zeszła na dół.

- wow.. Jaka uczta. - uśmiechnęła się szeroko. - No naprawdę jestem pod wrażeniem.

- My też! - odetchnął Carlos. - Ja też chcę do szpitala, i chcę takie śniadanie. - Latynos tupnął nogą.

- Poczekaj, będziesz miał Żonę to na takie śniadanie może zasłużysz. - zaśmiała się Bella. - Ale takie śniadanie to naprawdę dobry pomysł. - rozmarzyła się.

- Rodzice nie robili nam takich śniadań. - powiedział Carlos. - Chyba Nas nie kochali. - posmutniał i zaczął ruszać brodą.

- Nie martw się. - Bella wyciągnęła rękę do brata. - Nie każdy może mieć takie przywileje. - zaśmiała się i spojrzała w stronę Alice.

- Logana Wam nie oddam. - zaśmiała się z pełną buzią.

- Nie chcę Logana, chcę czasami takie śniadanie dostać. - Scarlett spojrzała się na Latynosa.

- Kochanie obiecuję, że takie śniadanie będziesz miała.

- Jutro mam wywiad.. - Bella strzeliła tak nagle.

- No, no. Super, no to gratulację. A z kim? - zapytał James.

- Cameron Moon. - powiedziała nakładając Sobie sałatkę.

- Co?! - chłopaki głośno zapytali.

- Coś się stało? - przestraszyła się.

- Ona jest niesamowita! - zachwycił się Logan.

- Jest piękna! - powiedział Kendall. - Jest naprawdę świetna, uwielbiam ją. - Martin próbował Nas tam wkręcić, ale nie było terminów, bo miała cały kalendarz zajęty. - posmutniał. - Ale cieszymy się, że Tobie się uda.

- Pamiętaj, że Cameron jest naprawdę dociekliwa i wypyta się Ciebie o wszystko. - uprzedził ją Logan.

- Po tym wywiadzie połowa LA będzie wiedziała jaki masz numer buta, i dlaczego nie lubisz szpinaku! - zaśmiał się James.

- Ej.. Ja lubię szpinak. - złożyła ręce na piersiach. - O takie szczegóły będzie pytała? - zmartwiła się.

- Nie, ale w rozmowie pytanie zostanie tak sformułowane, że zanim się obejrzysz a już będziesz okrzyknięta przez media Żoną jednego z Jonasów. - uśmiechnęła się Alice.

- A po całym wywiadzie część fanów Cię znienawidzi, a druga wręcz przeciwnie zakocha się w Tobie po uszy, albo na następny dzień przed Twoimi drzwiami będzie stał jakiś facet z bukietem czerwonych róż i pierścionkiem zaręczynowym na które wydał całe swoje oszczędności. - wkręcił sie Carlos.

- Ja nie chcę tam iść. - pokręciła głową. - Boje się już tego wywiadu zamknę się w pokoju, schowam pod kołdrę i nie wyjdę.. A jedzenie będziecie przynosić mi do pokoju.

- Nie stresuj się. - Colton przytulił Bellę. - Oni tak tylko mówią, żebyś miała jakąś pierwszą wpadkę. - uśmiechnął się.

- Wy macie już wywiady, sesje i inne różnego typu imprezy za Soba, a ja idę na pierwszy ogień.. Boje się, jak cholera, że coś źle powiem albo wcale nic nie odpowiem a Wy tutaj się ze mnie nabijacie. - dziewczyna była bliska płaczu.

- Uspokój się, przecież nic takiego się nie stanie. - James objął dziewczynę. - Dasz Sobie radę ze wszystkim, a my będziemy siedzieć przed telewizorem, trzymać za Ciebie kciuki i oglądać.

Bella trochę się uspokoiła, ale nie była pewna, swojego występu. Resztę dnia spędziła w pokoju, przygotowując się na wszystkie możliwe pytania i oglądając wywiady które przeprowadziła. Później usiadła na parapecie w bluzie z kubkiem parującego kakao, nie zważając na późną porę która już panowała. Na dworze można było usłyszeć muzykę z klubów, śmiech i płacz. Westchnęła głośno i z rozmyśleń wyrwał ją dźwięk dzwonka.

'' Będzie mi miło, jeżeli zechcesz zejść na dół, czekam pod drzwiami.. To nie będzie trwało długo. '' 

Bella nie znała tego numeru ale bardzo chciała się dowiedzieć kim jest dana osoba.. Zeszła cicho na dół, żeby zobaczyć kto jest adresatem. Wyjrzała przez drzwi i zauważyła Lesnara. Przestraszyła się, ale wyszła na dwór.

- Czego chcesz?! - zapytała ze złością w głosie.

- Camille, chcę Ci zaszkodzić. - powiedział.

- Co?

- Tak. Ta dziewczyna która została przyjęta u Was to Camille Russo. Znam ją i to bardzo dobrze, pracowała kiedyś dla mnie. A teraz zatrudniła się u Was, wiem nie jesteśmy przyjaciółmi ale ostrzegam Cię przed Nią..

- Nie wierzę Ci. - pokręciła głową.

- Jutro masz wywiad, i nie radzę Ci słuchać się c do ubioru który zaproponuje Ci Camille, bo będzie to bardzo odważna stylizacja. No chyba nie chcesz, żeby wszyscy uznali Cię.. A z resztą, co ja się będę produkował. W każdym bądź razie ja chciałem dobrze. - powiedział i odwrócił się.

Następnego dnia. 

- Jadłaś śniadanie? - zapytał Marcus.

- Nie. - pokręciła głową. - Nie mogłam nic przełknąć.

- Proszę spróbuj coś zjeść, zejdź do bufetu, bo nie chcę żeby podczas wywiadu Twój żołądek wariował.

- Może ja coś przyniosę? - zaoferowała się Camille.

- Nie! - Bella odwróciła wzrok. - Przejdę się, przewietrzę umysł. To mi dobrze zrobi.

Tak jak powiedziała to zrobiła, zeszła na dół wzięła kawę i coś do jedzenia. Usiadła przy stoliku i myślała nad słowami Lesnara, może i miał rację albo chciał ją wrobić żeby odwrócić uwagę od swojego planu.

- Marcus, zaprasza Cię na górę. - na dole pojawił się chłopak z obsługi.

- Już idę, już.

Camille wybierała strój dla dziewczyny, a Marcus dawał jej ostatnie rady.

- Dobra, mów szczerze i często się uśmiechaj ale powiedz też kilka miłych słów o mnie.

- To powiesz sam. - zaśmiała się.

- Nie, to jest Twój wywiad, więc Ty tam będziesz sama ja będę za kulisami.

- Nie, nie zostawiaj mnie samej. - chwyciła go za rękę.

- Wszystko będzie dobrze. - uśmiechnął się. - A teraz idź i się przebierz.

Bella spojrzała na Camille, i Marcusa. - Nie ma czasu, już musimy wyjeżdżać nie zdążę. - pokiwała głową.

- O cholera! - spojrzał na zegarek. - Dobra, jedziemy będziesz w tym o masz na Sobie.

Cały budynek był naprawdę imponujący, do środka co chwilę wchodziły jakieś osoby a paparazzi czekali na każdym kroku aby tylko móc zrobić jakieś kompromitujące zdjęcie. Do studia Cameron trzeba było wjechać na 10 piętro, i przejść kilka kroków aby trafić we właściwe drzwi.

- Marcus. - odezwała się młoda około 30 letnia zgrabna kobieta z kasztanowymi włosami, niebieskimi oczami i idealnie dobranym kolorem szminki. - Jak miło Cię widzieć. - uśmiechnęła sie ukazując szereg śnieżnobiałych zębów. - Startujemy za 5 minut, zapraszam do studia. Rozgośćcie się a ja zaraz do Was wracam. - uśmiechnęła się.

Bella usiadła na wyznaczonym przez reżysera miejscu, wzięła kilka głębokich oddechów i napiła się wody. Poczuła cytrynowo-miętowy smak, od razu poczuła ulgę.

- Isabella Pena? - zapytała wchodząc Cameron.

- Tak. - pokiwała głową. - Miło mi Panią poznać. - przywitała się.

- Mów mi po prostu Cameron. Tak będzie lepiej, nie stresuj się bądź Sobą. - uśmiechnęła się a wszystko pójdzie samo.

- Ok.

- Cameron. Zaczynamy za 5,4,3,2,1.. Jedziesz!

- Witaj słoneczne Los Angeles! No chociaż teraz aż tego słońca tak bardzo nie ma, ale u mnie w studio mogę zapewnić, że słońce jest zawsze! - uśmiechnęła się szeroko. - Dzisiaj w moim studio gości nowa gwiazda. Młoda, piękna i utalentowana, dotąd żyła w cieniu brata ale teraz Ona zdobywa listy przebojów. Pewnie jesteście ciekawi o kim mówię. Otóż przed Wami Isabella Pena! - zaczęła klaskać.

- Dzień dobry, cześć. - uśmiechnęła się szeroko.

- Jesteś siostrą jednego z członków zespołu Big Time Rush, Carlosa. Jak się z tym czujesz, że Twój brat jest jednym z wielu bożyszczy nastolatek?

- Fakt, fanki go uwielbiają po jest mega uroczy i słodki. Na początku miałam pewien dystans do jego kariery, ale z czasem się do tego przekonałam, i chciałam spróbować takiej drogi.

- Dopiero zaczynasz karierę, jeżeli Ci się nie uda to masz jakiś plan awaryjny? - zapytała.

- Tak. - pokiwała głową. - Chcę spróbować sił w aktorstwie, mam już za Sobą pierwszy film i myślę, że to nie będzie ostatni. Ale fotografia też w moim sercu zajmuje wielki kawałek.

- Muszę Ci powiedzieć, że naprawdę się popłakałam. Mało na którym filmie się wzruszam, to na tym wypłakałam całe opakowanie chusteczek.

- Bardzo miło słyszeć takie słowa. mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to jak dotąd najlepszy komplement jaki usłyszałam o tym filmie. - uśmiechnęła się.

- Wszystkie moje Przyjaciółki, nie mogły się nachwalić. Naprawdę sama jak mam zły dzień obejrzę Twój film i potem wiem, że później mogę wszystko.

- Dziękuję bardzo, naprawdę ciesze się. Już sama nie wiem co powiedzieć.

- Przepraszam, dostałam znak, że to miał być wywiad. Po programie umówimy się na kawę, i porozmawiamy o innych sprawach. - zaśmiała się. - Teraz wróćmy do wywiadu. Po tym filmie już zyskałaś popularność, jak się czujesz z tym, że jesteś wyjątkowa? Nie chciałabyś wrócić do czasów kiedy byłaś zwykłą dziewczyną?

- Nadal jestem zwykłą dziewczyną, co do tego nie mam wątpliwości. Jestem zwyczajnym człowiekiem, o zwyczajnych myślach i wiodę zwyczajne życie, ale teraz Ono obróciło o 180 stopni, ale nie czuję tego, bo robię to co lubię i nie mam zamiaru przestać.

- Przed Tobą całe życie, pełne wzlotów i upadków jest ktoś kogo darzysz prawdziwym uczuciem?

- Rodziców. - śmiech.

- To jest bardzo dobra odpowiedź. - odpowiedziała z uśmiechem. A Miłość? To jest ważne w życiu każdej gwiazdy, jak to jest z Tobą?

- Miłość to piękne słowo, naprawdę jest inspirujące do działania. U mnie to zajmuje naprawdę szczególne miejsce. Powiem, że jest ktoś kogo mogę nazwać moją miłością. Nie ukrywam tego. Muzyka jak na razie jest moją miłością. - odpowiedziała.

- Przecież wiemy, że chodzi Nam o coś zupełnie innego.

- Oczywiście, że wiem. Mogę powiedzieć, że tak. Zależy mi na kimś, ale dopóki co nie umiem powiedzieć, czy to będzie prawdziwe uczucie liczę na to. Ale miłość przyjdzie z czasem.

- Bardzo miło się Nam rozmawia, ale czas Nas goni. Musimy kończyć, ale dziękuję bardzo za ten wywiad. Myślę, że nie raz jeszcze zagościsz w moim studio. Moim i Państwa gościem była dzisiaj Isabella Pena!

- Dziękuję, bardzo dziękuję.

Marcus szczerze pogratulował Belli jej pierwszego wywiadu. Gdy wrócili do studia, nie miał dla Niej dobrych wiadomości.

- Naprawdę wypadłaś świetnie, ale po wywiadzie dzwonił do mnie Szef.

- Co się stało? - zapytała.

- Przykro mi, ale musimy rozwiązać umowę.

- Dlaczego?! - zdziwiła się.

- Wszystkie pytania skieruj do Szefa. Przepraszam. - spuścił głowę. - Przykro mi.

2 komentarze:

  1. Miłość Kendalla i Dustina widzę kwitnie... ciekawa jestem, kiedy chłopaki powiedzą o tym pozostałym i jak oni to przyjmą. To na pewno będzie dla nich niezła rewolucja.
    Golf się denerwuje... ciekawa jestem, czy Bella zdaje sobie sprawę, jak niedorzecznie to brzmi. Jak golf może się denerwować? To tylko rodzaj swetra. Albo sport wymagający skupienia. Obie wersje są bez sensu. Tylko czemu ona po prostu nie powie, co jest grane? Czy to Alice była? Nie wiem już. Pomieszałaś mi!
    Kilkanaście dni w szpitalu? A tak dokładnie to jak długo to było? Podleczyli ją trochę bardziej, prawda? Bo inaczej chyba by jej nie wypuszczali.
    Czerwony dywan dla Logana... Dlaczego nie mogę przestać się śmiać?
    Sciarlett gadająca do brzucha Alice to mistrzostwo. Ogłaszam ją gwoździem odcinka. I tak. Specjalnie napisałam jej imię w ten sposób.
    O imię dla maleństwa to chyba trzeba będzie zrobić ankietę.
    Carlos już wymaga śniadań do łóżka? Wiem, ze nie do łóżka, ale dość wystawnych. Przecież jakoś trzeba powitać mamusię Alice, co nie?
    Wygooglowałam sobie „Cameron Moon” i wiesz co mi wyskoczyło? Jakiś facet.
    Łapy precz, twardoszczęki!
    A z tą Camille co jest nie tak? Wydaje się w porządku.
    Dobra, powoli zaczynam rozumieć, dlaczego tylko się wydaje.
    Wywiad chyba poszedł nieźle, prawda?
    Jakie rozwiązanie umowy? Co jest grane? Dawaj ciąg dalszy choćby jutro! Chcę wiedzieć!
    Notka super! Czekam, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. No jak!
    Mam nadzieję że to żart!
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń