środa, 12 kwietnia 2017

Part 87.

Logan od kilku dni przebywał u Rodziców Alice, codziennie odwiedzał Żonę. Rozmawiał z Nią, i opowiadał co się dzieję.

- Rozmawiałem z Rodzicami na temat tego filmu.. Zgodzili się, nie spodziewałem się tego. Myślałem, że może będą negatywnie na to nastawieni. Ale powiedzieli, że to będzie taki hołd dla Ciebie. Sami nawet powiedzieli, że chcą aby było to specjalnie dla Ciebie. Tak strasznie mi Ciebie brakuje, nawet Sobie tego nie wyobrażasz. Tęsknię. Na pewno nie zapomnę o Tobie, ale wiem, że Ty też mnie kochasz. Czuję to. - uśmiechnął się. - Wszystkie Twoje rzeczy są w domu, chyba będę musiał porozmawiać z chłopakami i zrezygnować z dalszej gry w zespole.. - westchnął. - Kochanie, postaram się przyjść przed wyjazdem, czekaj na mnie! - uśmiechnął się. - Kocham Cię. - powiedział i wrócił do domu.

W Los Angeles, każdy był zajęty swoją pracą. Bella siedziała w studio z Martinem. Eva pomagała jak tylko mogła.

- Ja pójdę po coś do picia. - powiedziała Bella. - Chcecie coś? - zapytała Evy i Martina.

- Herbatę bym poprosiła. - powiedziała dziewczyna, a Martinowi weź kawę, bo jest taki zmęczony, że zaraz zaśnie. - zaśmiała się.

- Dobrze, już idę. - uśmiechnęła się.

- A może zatrudnisz ją do Siebie? - zapytała Eva, siadając na biurku.

- Mam na głowie chłopaków, ale nie wie jak to dalej będzie z zespołem. Bo Logan dużo przeżył. Martwię się, że przez ten pogrzeb nie będzie w stanie śpiewać.. - zmartwił się.

- Tak wiem, to było straszne. Alice była taka młoda, żal mi Logana. Byli szczęśliwą parą.

- Wiem, ale nie możemy nic na to poradzić. Dobra, mogę zaproponować jej współpracę.

- Jesteś kochany! - uśmiechnęła się.

- Kawa i herbata dla Ciebie. - dziewczyna podała napoje.

- Chciałbym zaproponować Ci współpracę ze mną. - odpowiedział Martin.

- Ale przecież współpracujesz z chłopakami..

- Tak, wiem. Jeżeli chcesz, to zaczynamy od poniedziałku. - wyciągnął dłoń w stronę Belli. - Jeżeli masz jakieś teksty, to oczywiście weźmiemy je pod uwagę.. - powiedział.

- No zgódź się! - uśmiechnęła się szeroko Eva.

- Dobrze. - Bella potwierdziła uścisk dłoni.

- Zapraszam w poniedziałek, weź swoje teksty i widzimy się o 9.

- Ok! - uśmiechnęła się. - A co z filmem? - zapytała.

- Film jest złożony, musimy dodać kilka piosenek i opracować male szczegóły. Praca potrwa około 2 dni, więc to będzie początek naszej pracy. A później zaczniemy nagrywać Twoje piosenki.

- Super! Bardzo się cieszę.

- My też. - powiedziała Eva. - Dzisiaj to już wszystko, widzimy się w poniedziałek. - uśmiechnęła się i Bella wróciła do domu.

Carlos dostał niespodziewany telefon ze szpitala, nie chciał przeszkadzać siostrze więc pojechał sam. Wiedział, że Ona może mieć swoje humory, więc lepiej było jak jej nie uprzedzał.

- Coś się dzieję? - zapytał lekarza.

- Tak. Będziemy musieli przeprowadzić operację. Nie będę kłamał, są bardzo poważne. Pańscy Rodzice...

- Proszę mi mówić po prostu Carlos. - przerwał mu chłopak.

- Dobrze. Tak jak już zacząłem wasi Rodzice będą operowani w tym samym czasie, ale u obojga z Nich jest całkowicie co innego.

- Czyli co dokładnie może się stać?

- Carlos. - wziął głęboki oddech. - Rodzice mogą być niepełnosprawni.

- Jak niepełnosprawni? - zapytał przerażony

- Będziecie musieli robić wszystko przy Nich od karmienia do mycia.. - powiedział.

- O Matko.. - skrzywił się.

- Bądźmy dobrej myśli, proszę możesz iść do Rodziców.

- Dziękuję.

Carlos poszedł porozmawiać z Rodzicami, a Bella wracała do domu. Po drodze zadzwonił do Niej Logan..

- Przepraszam, że zawracam Ci głowę, ale mogłabyś przyjechać do Rodziców Alice?

- W jakim celu? - zapytała.

- Chcemy jeszcze porozmawiać, na temat filmu.

- No dobrze, ale nie wiem kiedy dotrę bo są korki więc najpóźniej będę wieczorem.

Dziewczyna westchnęła głośno i zawróciła. Cieszyła się, że będzie mogła zobaczyć Przyjaciela i porozmawiać z Rodzicami przyjaciółki. Przez drogę zastanawiała się co ma powiedzieć w sprawie tego całego filmu, nie chciała powiedzieć czegoś co mogło by być źle zrozumiałe. Gdy po kilkugodzinnej jeździe dotarła na miejsce. Logan przywitał Przyjaciółkę i zaprosił ją do środka, w międzyczasie gdy Mama Alice robiła herbatę Bella zwiedzała pokój Alice.

- W tym pokoju widać całą Alice. - uśmiechnęła się do Logana.

- Tak. - pokiwał głową. - Spędziłem tutaj prawie cały dzień ostatnio, siedziałem w każdym miejscu i powiem Ci, że naprawdę czułem obecność Alice.

- Może będziemy mogli pójść na cmentarz? - zapytała.

- Myślę, że tak. Powiemy Rodzicom Alice, że pójdziemy jeszcze na cmentarz i wrócimy porozmawiać a jutro po południu wrócimy do domu.

- Będziemy jechać na 2 samochody? - zdziwiła się Bella.

- Mój samochód zostawiam tutaj.

- Dlaczego? - zmarszczyła brwi.

- Mi na razie nie jest potrzebny, jak jeździmy do studia to zazwyczaj ktoś po Nas przyjeżdża albo jeździmy służbowym, a ja już nie potrzebuję takiego samochodu. A Teściom się przyda. - uśmiechnął się szeroko.

- Bardzo miło z Twojej strony. Może pójdziemy na dół? - zapytała.

- Ok, chodźmy.

Logan z Bellą zeszli na dół, od razu porozmawiali z Rodzicami na temat filmu..

- Chcemy, żeby to była pamiątka o Alice. - powiedział Ojciec.

- Chcę żeby Ona zawsze była żywa, a na tym filmie Ona jest szczęśliwa, jeszcze mam prośbę. - Pani Brown poszła poszukać czegoś w salonie. - To są taśmy na których jest wszystko o Alice. Chciałabym żebyście to jakoś wkleili do filmu.. - powiedziała.

- Myślę, że możemy to zrobić. - pokiwał głową.

- Bardzo się cieszę, to będzie naprawdę duża i miła pamiątka.

- Nam też jest bardzo miło, przepraszam Państwa. Ale chciałam przejść się na cmentarz. Jeżeli to nie byłby problem.

- Proszę, ale wracajcie nie długo.

- Dobrze. - odpowiedział Logan.

Bella z Loganem poszli na cmentarz, w drodze panowała między Nimi totalna cisza. Gdy doszli na miejsce w którym leżała Alice, Bella potknęła się tuż przy samym grobie, ale Logan nie pozwolił Przyjaciółce na upadek. Ich spojrzenia w końcu się zetknęły. Ale po chwili oderwali się od Siebie i lekko zawstydzili. Po krótkiej modlitwie zaczęli opowiadać przyjaciółce co się u Nich dzieje. W LA Carlos myślał o słowach lekarza, wszyscy siedzieli w salonie więc, nic nie udało się zachować przed Przyjaciółmi..

- Coś Cię martwi? - zapytał James.

- Lekarz powiedział, że Rodzice po operacji mogą być niepełnosprawni. A to oznacza koniec kariery, ja to przeżyję. Ale Bella, jak się dowie, to może znowu popaść w alkoholizm.

- Ale tak przy Rodzicach pić? - zastanowił się Kendall.

- Ona miała z tym przestać, zastopować. - denerwował się Pena.

- Nie możemy nic na to poradzić, Ona jest dorosła i sama kieruje swoim życiem.

- Może i jest dorosła, ale przy alkoholu dostaje głupawki.. - powiedział Colton.

- Głupawki? - skrzywił się James.

- Tak. Na urodzinach koleżanki Bella tak się upiła, że nie mogła chodzić na własnych nogach. Wspólnie ze znajomymi położyliśmy ją spać, ale co z tego jak później wstała i zaczęła od nowa się bawić, piła wszystko co było. To było może 3 lata temu, później na każdej imprezie nie odpuszczała..

- Ona ma problem, ale nie chcę się do tego przyznać. Chciałem kiedyś powiedzieć o tym Rodzicom, ale się bałem. My od zawsze byliśmy zgranym rodzeństwem. Wskoczyłbym za Nią w ogień, Ona dobrze o tym wie, ale nie jestem pewien czy będzie chciała skorzystać z naszej pomocy.

- Scarlett nie obraź się, ale muszę to powiedzieć. - powiedział Kendall.

- Co się dzieję? - zdziwiła się.

- Jak jeszcze Alice żyła, to Bella rozmawiała z Nią o wszystkim, to Ona była jej najlepszą przyjaciółką i znała jej wszystkie sekrety. Zawsze jej pomogła w każdej sprawie.

- Nie obrażam się, wiem co chcesz powiedzieć. Rozumiem to i nie zastąpię Alice w ogóle. Ona była naprawdę świetna, i potrafiła pomóc każdemu, a ja nie chcę być jej kopią.

- Tu nie chodzi o kopie. Ale tak w ogóle to gdzie jest Bella? - Kendall podrapał się po głowie.

- Jak wyszła rano, to do tej pory nie dała znaku życia. - odpowiedział Colton.

Zrobiło się już późno i zaczęło robić ciemno, Bella z Loganem pożegnali się z Alice i wracali do domu.

- Tęsknisz za Nią? - zapytała Bella.

- Tak. Mogę Ci coś powiedzieć, tylko proszę nie mów tego nikomu. - zatrzymał się i chwycił Bellę za dłoń.

- Oczywiście, obiecuję.

- Ostatniej nocy śniła mi się Alice, i powiedziała mi coś co wyrwało mnie ze snu..

- Co takiego? - Bella czekała na odpowiedź.

- ' Otwórz swoje serce na miłość, nie czekaj wieczności '  

- Co to miało znaczyć? - zmarszczyła brwi.

- Nie mam zielonego pojęcia. - pokręcił głową. - Chciałbym jej się zapytać.

- Nie martw się, przed Tobą całe życie. Jeszcze nie raz Ci się przyśni. - pocieszyła go. - Carlos napisał mi SMS-a. ' Gdzie jesteś, bo zaczynam się martwić.. '  Przepraszam, oddzwonię do Niego i zaraz wracam.

Bella odeszła kawałek, wybrała numer i zadzwoniła do brata powiedzieć mu żeby się nie martwił, bo jest w dobrych rękach i jutro po południu będzie w domu. Carlos odetchnął z ulgą, dziewczyna wróciła do Logana i spacerem poszli do domu.

1 komentarz:

  1. Logan martwi mnie coraz bardziej. To juz zaczyna być obsesja. Wiem, że żałoba nie jest prosta, ale życie toczy się dalej, a on ma jeszcze dziecko do wychowania. Przerwanie gry w zespole wydaje mi się nadzwyczaj absurdalnym pomysłem, bo teraz Logan potrzebuje celu. Jego rezygnacja z zespołu byłaby niewybaczalnym pęknięciem, którego za kilka lat nie mógłby sobie wybaczyć.
    Plusem całej sytacji jest to, że przyjaciele rozumieją i z związku z tym dają mu tyle czasu, ile potrzebuje. Wiem, że to nie jest takie proste. Że Logan musi przez te rzejść sam. Po swojemu, ale przyjaciele muszą go pilnować, żeby nie zrobił niczego głupiego.
    Oj Bella, przecież jeden menager może mieć dwa zespoły. Nie widzę problemu. Dotąd Bella miała pecha, ale Martin wydaje się profesjonalny. Nawet bardziej niż profesjonalny. Proste. Sprawdzony model.
    No to rodzice mają kolejny problem... Rety, jakie to życie (porozumiewawcze spojrzenie) jest niesprawiedliwe!
    Nie, nie, nie, nie! Za wcześnie! Trzeba trochę z tym odczekać. Jeszcze wyjdzie, że carlos stwarza samospełniającą się przepowiednię.
    Wiem co to jest głupawka, a to jest coś o wiele gorszego nic napad śmiechu na lekcji z emerytowanym prawnikiem.
    To oczywiste, że za nią tęskni! Co za głupie pytanie.
    Notka super! Czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń