wtorek, 18 kwietnia 2017

Part 89.

Dni mijały niemożliwie szybko, premiera filmu miała odbyć się już zaraz. Martin wezwał do Siebie Bellę, ta szybko zjawiła się u Niego w studio.

- Dzisiaj wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, powiadomiłem już wszystkich których miałem powiadomić. Bądź dzisiaj tutaj godzinę wcześniej, bo będziemy musieli być sporo wcześniej. - mówił Martin. 

- Jasne, będę na pewno. - uśmiechnęła się.

- Powiesz mi, masz z kim iść? 

- Nie. Bo w tym mam problem. 

- Co się dzieje? - zapytała Eva. 

- Mam problem.. Jakiś czas temu byłam na randkach.. Z Jamesem i Coltonem, chętnie bym poszła z jednym i drugim, ale nie mogę. Zależy mi na nich, ale nie wiem kogo wybrać.. - skrzywiła usta. - Z Jamesem byłam jakiś czas, ale potem mnie zdradził. Z Coltonem znam się długo, i spotkaliśmy się kilka razy ale nie wiem co mam robić. Mam mętlik w głowie. 

- Posłuchaj głosu serca. - uśmiechnęła i chwyciła się za brzuch. - Chyba już czas. - spojrzała na Martina.

- Co? Już?! - podniósł się z fotela.

- Ale jak?! - zdziwiła się Bell. - Nie możesz mnie zostawić. - spojrzała błagalnie na Evę.

- Nie zatrzymam tego. - uśmiechnęła się mimowolnie. - Będziemy Cię informować, co i jak.

- Ok, dobrze. Ja jadę do domu. Boje się, że Sobie nie poradzę. - oczy jej posmutniały.

- Dasz radę, wierzę w Ciebie. Chłopaki Ci pomogą! Zaraz do Nich dzwonię, i pomogą. Już miałaś jedną premierę, więc i teraz dasz radę.

- Ale to nie był film o chłopakach.. - wędrowała wzrokiem po sali.- Dziękuję. - odpowiedziała.

Bella wróciła do domu, była lekko zestresowana bo Eva musiała jechać z Martinem do szpitala, martwiła się, że może Sobie nie poradzić.

- Martin do Nas dzwonił, mamy Ci pomóc.. - uśmiechnął się James.

- Przy wcześniejszym filmie się tak nie stresowałam.. Boje się, że Sobie nie poradzę.

- Dlaczego? - dołączył się Carlos.

- Kurczę, tam też mają być Rodzice Alice, trochę się boję.

- Nie bój się. - uśmiechnął się Logan. - Wszyscy będziemy z Tobą.

- No wiem, ale nadal się boję. Bo nie wiem czy Sobie poradzę.

- My też zabierzemy głos w tej sprawie, więc jeżeli nie będziesz mogła nic powiedzieć to my się odezwiemy.

Belli zrobiło się trochę lepiej, odetchnęła z ulgą. Martin dzwonił i zapowiedział, że będzie mógł przyjechać, i dziewczyna odetchnęła z ulgą. Usiadła spokojnie w pokoju, wzięła kilka głębokich wdechów i usiadła piszą na papierze co może powiedzieć. Z każdym napisanym słowem kreśliła je i nie mogła nic wymyślić. Usiadła przed lustrem i zaczęła wyciągać z kosmetyczki różne potrzebne jej rzeczy. Chciała sama zrobić Sobie makijaż. Po skończonej pracy, wyciągnęła z szafy zestaw który wybrała razem z Alice, na tą okazję. Uśmiechnęła się do lustra, i przebrała się. Siedziała cały czas w pokoju, czekając na jakiś znak od Martina, ale cisza. Do pokoju zapukał Carlos.

- Mogę wejść? - zapytał.

- Proszę. - dziewczyna wstała z łóżka, i ukazała swoją piękną kreację. - Wyglądasz fenomenalnie! - zlustrowała brata od stóp do głów. - Prawdziwy elegant. - uśmiechnęła się.

- Muszę Ci powiedzieć, że Ty też niczego Sobie. - zaśmiał się. - Martin do Nas dzwonił i kazał powiedzieć, że wszystko jest gotowe, a wszystko zaczyna się za godzinę. Ale wiadomo, jeszcze trzeba będzie udzielić kilku wywiadów, trochę zdjęć i zaraz będziemy wyjeżdżać.

- Carlos, Carlos. - krzyczała Scarlett. - Przed chwilą dzwonił do mnie mój manager. Dostałam propozycję sesji.. - odetchnęła i ściszyła ton.

- Mów. - powiedziała Bella.

- Nie wiem czy to się Wam spodoba. - odpowiedziała.

- Opowiadaj.

- Dostałam propozycję aby wyjechać na 2 tygodnie.. Sesja odbędzie się w Afryce, potem lecimy do Rosji i wracamy tutaj.

- To świetna propozycja! - ucieszyła się Bella. - Gratulację!

- Cieszę się z Twojego szczęścia, będę trzymał za Ciebie kciuki! - Carlos przytulił narzeczoną.

- Ale to nie koniec.. - usiadła na łóżku.

- Co jeszcze?

- Chcą żebym miała sesję w Playboy. - spuściła wzrok.

- Nie będę Wam przeszkadzać. - powiedziała Bella. - Zejdę na dół. - poklepała brata po plecach. - Proszę Cię, nie rób głupstw. - szepnęła na wychodne do brata.

- Wiem, że jeżeli się zgodzisz to oczywiście odmówię. Ale proszę powiedz coś. - spojrzała na Carlosa.

- Nie wiem co powiedzieć, muszę to przemyśleć. Ale do kiedy masz dać odpowiedź? - zapytał spokojnie.

- Nie wiem, nie dostałam dokładnego terminu. - odpowiedziała.

- Wiem, że to jest wielka szansa dla Ciebie. I dzięki temu Twoja kariera nabierze tempa. Ale naprawdę nie wiem co powiedzieć.

- Rozumiem. - pokiwała głową. - Nie przejmujmy się tym teraz, najważniejsza jest premiera. - uśmiechnęła się do Carlosa i zeszli na dół.

- Musimy już jechać. - powiedział Kendall.

- Jasne, już się zbieramy.

Wszyscy zebrali się na premierę, oczywiście nie obyło się bez zdjęć, kilku rozmów i spotkań z fanami. Od ostatniej imprezy tego typu Bella była szczęśliwa i odetchnęła z ulga. Wszyscy usiedli z wielkiej sali, i oglądali film. Bella stała z tyłu i przyglądała się wszystkim, było słychać szepty, śmiech i na końcu wiele osób uroniło kilka łez. Dziewczyna szybko wyszła z sali, udzieliła jeszcze paru wywiadów..

- Słucham. - odebrała dzwoniącą komórkę.

- Mam syna! - krzyknął uradowany Martin.

- Strasznie się cieszę! Gratuluję! - ucieszyła się. - Pozdrów od Nas Evę! Jeżeli tylko będę mogła to od razu Was odwiedzę.

- Jasne! Muszę kończyć, idę zobaczyć Syna!

Martin był cały w skowronkach cieszył się, że ma zdrowe dziecko, nic nie mogło wyprowadzić go z równowagi. Cieszyłam się razem z Nimi.

- Isabella Pena! Możemy przeprowadzić z Tobą wywiad? - podbiegła do mnie jakaś reporterka.

- Tak, proszę. - uśmiechnęłam się.

- Dziękuję. Max włącz kamerę. - powiedziała do kamerzysty. - Dzień dobry, a raczej Dobry wieczór. Jesteśmy dzisiaj na premierze filmu Isabelli Pena. Powiedz Nam jak to jest zrobić swój drugi film? - zapytała.

- To bardzo fajne uczucie, ale wiadomo, że stres oczywiście był. Bo nie wiadomo czy film spodoba się wszystkim.

- Słysząc tutejsze plotki, film naprawdę się podobał.

- Tak, cieszę się, że tak wyszło. Mam nadzieję, że to nie będzie moja ostatnia przygoda z filmem.

- Planujesz coś jeszcze? - zapytała.

- Na razie mam na swoim koncie te dwa filmy.

- A co z muzyką?

- Muzyka też jest bardzo ważna, i teraz nagrywam swoją drugą płytę.

- Kiedy będzie dostępna w sklepach?

- Planuję premierę na Nowy Rok! - uśmiechnęła się.

- Dużo czasu jest jeszcze przed Tobą, życzymy dużo sukcesów! Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję.

Bella powróciła do swoich znajomych, ogłosiła, że Martin i Eva mają zdrowego syna. Wszyscy zostali jeszcze chwilę na imprezie, a potem powrócili do domu.

- Udało się! - na dół zbiegł uradowany Colton. - Wyjeżdżam, jadę do Nowego Jorku, dostałem kontrakt.

- Gratulacje! - ucieszyli się znajomi.

- Kiedy lecisz? - zapytał Logan.

- Jutro rano mam samolot, zostało mi mało czasu, muszę lecieć się pakować. - Colton pobiegł na górę.

- Będziemy mogły Sobie zrobić garderobę Bells. - zaśmiała się Scarlett.

- No tak. - pokiwała głowa.

- Coś się stało? - zapytał Carlos.

- Nie, nic. - odparła. - Idę się przejść. - poszła na górę.

- Ale drzwi są w przeciwną stronę. - odezwał się Dustin.

- Idę się przebrać. - odpowiedziała.

Bella idąc do pokoju, zatrzymała się przed drzwiami, weszła do środka a potem podeszła pod drzwi chłopaka zapukała i usłyszała ' Proszę ' i weszła do środka.

- Pakujesz się? - zapytała spoglądając na walizkę.

- Tak, dostałem kontrakt. - uśmiechnął się. - Coś Cię gryzie?

- Przed chwilą odeszła Alice, a teraz Ty wyjeżdżasz, dlaczego.. - zmartwiła się.

- Chętnie bym tutaj został, ale nie mogę. Mam obowiązujący kontrakt, muszę dotrzymać słowa. Mała nie martw się, będziemy mogli ze Sobą codziennie rozmawiać.

- Ale ja nie chcę ciągle tak rozmawiać, chcę żebyś tutaj ze mną był, chcę móc Cię widzieć rano, przytulić, porozmawiać.

- Ja, ja nie wiem co mam powiedzieć. - Colton siedział zdziwiony.

- Worren.. Kocham Cię. - Bella, w końcu powiedziała co jej leży na sercu.

- Mi też na Tobie zależy, ale musisz coś wiedzieć. - powiedział.

- Coś się stało?

- Od jakiegoś czasu, znaczy odkąd tutaj się spotkaliśmy chciałem Ci powiedzieć.

- Co? - Bella się niecierpliwiła.

- Jestem Bi.

- Że kim jesteś? - zdziwiła się.

- No wiesz, ja mogę.

- Wiem kto to jest! - podniosła głos. - A po co Ci było wyjście ze mną do Wesołego miasteczka, i te randki i w ogóle.

- Ja naprawdę Cię lubię, ale teraz jak wyjeżdżam to nie ma żadnego sensu żeby być dalej razem.

- Proszę. - rzuciła bluzę na łóżko i wyszła.

Dziewczyna przebrała się szybko i zeszła na dół.

- Wychodzę. - powiedziała łamiącym głosem.

- Coś się stało? - zapytał Carlos.

- Poczekaj! - na dół zszedł Colton.

Dziewczyna spojrzała na Coltona.. - Nie, nic ważnego. - wyszła i trzasnęła drzwiami.

- Co jej zrobiłeś?! - Carlos naskoczył na chłopaka.

- Nic jej nie zrobiłem. - spiorunował go wzrokiem.

- Zaraz wszystko wyśpiewasz.. -  zdenerwował się Carlos.

Latynos wpadł w złość, ale Logan z Dustinem odciągnęli go od Worrena, a James i Kendall stanęli blisko Coltona w razie jakby ten chciał ruszyć do chłopaka z pięściami. Colton wziął głęboki oddech i zaraz powiedział wszystko co miał do opowiedzenia.

- Nie wierzę. - westchnęła Scarlett.

- My też na początku nie wierzyliśmy, ale jak zobaczyliśmy te informacje w internecie i teraz o tym mówisz sam. To już wiemy na czym stoisz..

- No właśnie, ja nie chciałem jej skrzywdzić. - schował twarz w dłoniach. - Myślałem, że przyjmie to inaczej.

- Bella jest wrażliwa, ale długo też trzyma urazę i nie wiem jak odbudujecie Swoje relacje. - wtrącił James.

- Przypomnij Sobie swoją. - wtrącił Carlos, spoglądając na Jamesa.

- Dobra, dobra. Ty też miałeś problem.

- To nie czas, na sprzeczki, ja chcę ją odnaleźć i porozmawiać, przed wyjazdem. - powiedział załamany Colton. - Pójdę jej poszukać.

- Zostań w domu, zaraz wróci. Nie martw się. - odpowiedział Logan.

- Skąd wiesz? - zapytał Kendall.

- Może i Bella pamięta, ale nie długo wróci. Już nie pamiętacie, jak pokłóciła się z Zackiem? Oni też byli w podobnej sytucaji, ale zaraz po kłótni wróciła do domu i porozmawiali w spokoju, więc w tej sytuacji też tak będzie.. Ale może Ona nie będzie taka dobra.

- Dlaczego? - zapytała Scarlett, odrywając wzrok od telefonu.

- Colton był z Nią w wesołym miasteczku, nie wiadomo co tam się działo.. - odpowiedział James.

- Coś sugerujesz? - zmarszczył brwi Colton.

- Nie, skądże. - uniósł brew.

- Może i się spotkali, ale Ty też nie byłeś lepszy. - powiedziała Scarlett.

- Skąd to możesz wiedzieć? - oburzył się Maslow.

- Bella mi wszystko mówiła, wiem wiele rzeczy. - zaśmiała się.

- Colton, możemy porozmawiać? - do domu weszła Bella.

- Jesteś! - ucieszyła się Scarlett.

- Jasne. Chodźmy na zewnątrz. - powiedziała chłopakowi.

Bella wraz z Coltonem, wyszli na zewnątrz. Niestety nie było wiadomo o czym rozmawiają, ponieważ okno było zasłonięte, a Przyjaciele odeszli dalej od domu. Po powrocie Bella od razu poszła do Siebie do pokoju, Colton wrócił i pożegnał się ze wszystkimi. Wiedział, że rano tego nie zrobi ponieważ o 6 ma już samolot. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz