środa, 10 maja 2017

Part 94.

Dni mijały dość szybko Bella wraz z Jamesem byli na lotnisku.

- Jak się czujesz? - zapytał.

- Dobrze. - kiwnęła głową. - Martwię się o to spotkanie, nie wiem co Nas może tam spotkać.. - zamyśliła się.

- Wszystko będzie dobrze, na pewno. - posłał jej ciepły uśmiech.

- Pasażerowie lotu 45 z Los Angeles do Nowego Jorku, proszeni są do wyjścia numer 3. Pasażerowie lotu..

- W końcu. - powiedział James.

Bella z Jamesem udali się do wyjścia, zajęli wybrane przez Siebie miejsca i czekali na odlot samolotu.. James usiadł wygodnie zamknął oczy i odprężył się. Bella nie lubiła startu samolotu zawsze się bała, jak również przy lądowaniu.. Odruchowo chwyciła Jamesa za dłoń. Gdy samolot wybił się w powietrze rozluźniła się i podziwiała widoki.

- Myślisz, że się zejdą? - Scarlett zapytała Carlosa.

- Wszystko jest możliwe. - pokiwał głową.

- Byli fajną parą?

- Na początku nie byłem do tego przekonany, ale potem z czasem się przyzwyczaiłem. Krótko mówiąc, jak się wprowadziliśmy tutaj, nie mogliśmy się dogadać.

- Ale między rodzeństwami, czasami dochodzi do kłótni..

- Może i tak, ale u Nas to była inna sytuacja.

- Jaka? - zapytała z zaciekawieniem.

- Opowiadała mi, że kiedyś śpiewała w jakimś podrzędnym klubie, zastępowała koleżankę kilka razy a potem się tam zatrudniła, na początku było fajnie ale  potem.. Potem się zmieniło. Na zapleczu, chociaż nie, to nie było zaplecze. Druga sala, albo odrębny pokój. Dziewczyny tam tańczyły w bikini, i Ona też tam była.. Byłem na Nią okropnie zły. Nie odzywałem się do Niej, ubliżałem jej na każdym kroku, zawsze miałem jakieś uwagi.. Raz nawet ją uderzyłem, teraz jak i wcześniej tego żałuję. To był pierwszy raz gdy uderzyłem siostrę.. Pierwszy i ostatni.

- Niemożliwe. - Scarlett otworzyła usta ze zdziwienia.

- Tak, możliwe.

Po długim locie, Bella z Jamesem opuścili samolot, na lotnisku miała odebrać ich jej siostra. Gdy odebrali bagaże rozglądali się chwilę. W oddali ujrzeli, piękną szatynkę w krótkich białych szortach i żółtej koszuli mgiełce. Machała ręką w stronę Jamesa i Belli. Przyjaciele od razu ruszyli w kierunku dziewczyny.

- Cześć. - przywitała się. - Julia jestem. - wyciągnęła dłoń w stronę Jamesa.

- James Maslow, miło Cię poznać. A to moja Przyjaciółka Bella. - wskazał dziewczynę, stojącą obok.

- Cześć. - Bella przywitała się z dziewczyną.

- Zapraszam do samochodu, walizki możecie schować do bagażnika. - otworzyła go. - Zapraszam do samochodu.. - skierowała Jamesa na siedzenie do przodu a Bella usiadła z tyłu.

Droga przebiegła w ciągłej rozmowie, w sumie sama Julia rozmawiała z Jamesem, a Belli jak się udało to oczywiście coś powiedziała, lecz to graniczyło z cudem. Gdy dojechali na miejsce byli pod wrażeniem posiadłości w jakiej mieszkają. Po przekroczeniu progu domu, Przyjaciele nie mogli przestać podziwiać wnętrza domu.

- No, no. Muszę przyznać, że bardzo ładnie tutaj macie. - powiedział James.

- Dziękuję, część sama zaprojektowałam. Studiuję dekorację wnętrz, i chcę się tym zajmować. - uśmiechała się do Jamesa.

- Bella! James! - na dół zeszła Eliza. - Cieszę się, że tutaj jesteście. Chodźcie zapraszam do pokoi..

Przyjaciele poszli za Elizą, wskazała im pokoje. Były na przeciwko Siebie, a pokój Julii był tuż obok pokoju Jamesa. Dziewczyna bardzo się ucieszyła. Gdy rozpakowali swoje bagaże, zeszli na dół na obiad i od razu przywitali się z Rodzicami. Porozmawiali, a wieczorem odbył się mały grill.

- Dziewczyny, proszę nie zdemolujcie domu. - powiedziała Mama dziewczyn.

- Nie zostaniecie? - zdziwiła się Julia.

- Nie, dzisiaj mamy własną imprezę.. Więc nie będziemy Wam przeszkadzać.

Gdy Rodzice wyszli, Julia wyraźnie się rozluźniła. Czuła, że dzisiejszego wieczoru zbliży do Siebie Jamesa. Oprócz domowników byli także znajomi Elizy i kilka osób od Julii, zjawił się także brat dziewczyn Mike z kumplami. Była to ostatnia impreza, przed ślubem Elizy i jej narzeczonego Alana.

- No James, jak Ci się u Nas podoba? - zapytała go Julia, popijając piwo.

- Jest bardzo fajnie, impreza jest udana. - uśmiechnął się i rozglądał za widokiem Belli.

- Szukasz kogoś? - zapytała dziewczyna.

- Tak. - pokiwał głową.

- Pomogę Ci szukać, ale później a teraz porozmawiajmy.. - dziewczyna wciągnęła Jamesa do rozmowy.

Bella czuła się nie pewnie w obecnym towarzystwie nie znała nikogo. James zaraz po przylocie wpadł w oko siostrze Elizy, a Bella nie mogła znaleźć z Nią wspólnego języka. Impreza trwała w najlepsze, wszyscy dobrze się bawili, kątem oka Bella dojrzała Jamesa, wyglądał na rozluźnionego. Na koniec zabawy wszyscy pomagali sprzątać, potem Eliza wraz z Alanem porozwozili przyjaciół. Bella siedziała na dworze na huśtawce, zadzwoniła do Scarlett.

- Cześć, przeszkadzam? - zapytała, gdy dziewczyna odebrała telefon.

- Nie, właśnie biorę kąpiel. Co się dzieję?

- Siostra Elizy, mnie lekko denerwuję.

- Dlaczego?

- Jak tylko przyjechaliśmy, zaczęła się kleić do Jamesa, jadąc do ich domu nie powiedziałam prawie ani słowa, na imprezie jak była to Maslowa w ogóle nie było w pobliżu..

- Jesteś zazdrosna o Jamesa? - zapytała.

- Nie, skądże. Ale po prostu chciałam się czuć pewniej, nie znam tutaj nikogo. A Eliza z narzeczonym zajmowali się gośćmi..

- Współczuję Ci, ale nie martw się. Jutro będzie lepiej.

- Na pewno. Muszę kończyć, bo James tutaj idzie i chyba nie jest sam.. - Bella spojrzała na szybko. - Odezwę się jutro, cześć.

Dziewczyna rozłączyła się i schowała w krzaki.. James jednak był sam, wyciągnął telefon i chyba do kogoś dzwonił.. W tym samym momencie Bella dostała wiadomość od Scarlett, że James rozmawia z Carlosem i skarży się na siostrę Elizy. Ucieszyła się, i przy euforii przez przypadek poruszyła krzakami. James to zauważył i ruszył w jej stronę..

- James.. - w oddali można było usłyszeć przesłodzony głos Julii, szybko wskoczył w krzaki obok.

- Carlos muszę kończyć.. Ta dziewczyna nie daje mi żyć. - szepnął i rozłączył się.

- Nie mogę teraz stąd wyjść, bo zostanę zdemaskowana. - szepnęła do Siebie.

Gdy dziewczyna wróciła do domu, James wyszedł z ukrycia i wrócił do domu, zaraz potem Bella zrobiła to samo. Wchodząc do pokoju, ucieszyła się, że James ma dość tej dziewczyny, w końcu mogła odetchnąć z ulgą. Ślub Elizy zbliżał się wielkimi krokami, dziewczyna zaprosiła do domu stylistów którzy mieli pomóc w przygotowaniu. Panna Młoda, była bardzo szczęśliwa, że wychodzi za Mąż, restauracja znajdowała się przy pobliskiej plaży.

- Bardzo dziękuję wszystkim gościom za przybycie, tym z bliska i z daleka. - uśmiechnęła się do Belli i Jamesa.

- Cieszymy się, że wszyscy mogą tutaj z nami być w tak uroczystej i doniosłej dla Nas chwili. Teraz zapraszamy wszystkich do pierwszego tańca pary młodej. - powiedział Alan.

Eliza wraz z Mężem zaczęli swój pierwszy taniec, młodsza siostra Panny Młodej bacznie przyglądała się Jamesowi który szukał wzrokiem kogoś innego.

- James. - szepnęła. - James.. - chłopak zareagował i spojrzał w stronę dziewczyny. - Hej. - uniosła dłoń do góry. - Chciałam Ci przedstawić swojego chłopaka. - uśmiechnęła się szeroko.

- Chłopaka? - zapytał.

- Tak, chłopaka. - pokiwała głową. - A masz jakiś problem? - uniosła brew.

- Nie, skądże, to już Ci przeszło? - zapytał.

- Tak, owszem. - wzruszyła ramionami i opuściła Jamesa.

Taniec młodej pary zafascynował wszystkich, po wszystkim goście usiedli do stołów. James miał szansę siedzieć obok Belli, niestety Przyjaciele nie widzieli się przed wyjazdem ponieważ dojechali różnymi autobusami.

- Wyglądasz świetnie. - Bells pochwaliła strój Jamesa. - Ten garnitur, i kilkudniowy zarost.. Nie dziwie się, że młoda straciła dla Ciebie głowę. - uśmiechnęła się.

- Prawdę mówiąc dowiedziałem się, że Ona ma chłopaka. To mnie trochę zdziwiło, bo tutaj się kleiła a potem mi mówi, że ma kogoś. - zabawne.

- No tak. - pokiwała głową. - Może usiądźmy, bo większość osób siedzi.

Bella chciała spokojnie porozmawiać z Eliza, dlatego obie wyszły na dwór..

- Dlaczego Nas zaprosiłaś? - zapytała.

- Chciałam żebyście byli ze mną w tym dniu.

- Nie odzywałaś się do Nas po tym.. Po tym incydencie z Jamesem.

- Hej.. - szukaliśmy Was. - na dwór przyszedł James z Alanem.

- Możemy chwilę zostać same? - zapytała Eliza.

- Jasne. - pokiwał głową Alan.

- Więc, nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Dlaczego Nas zaprosiłaś? - zapytała ponownie.

- Wiem, że wtedy mogliśmy być nie fair.. Ale poniosły Nas uczucia, mogę Ci otwarcie powiedzieć, że nic do Niego nie czuję.. Jak tylko wyjechałam, zaraz poznałam Alana, to On zawrócił mi w głowie tak, że nie mogłam spać przez Niego. Myślałam o Nim cały czas, teraz wiem, że On jest mężczyzną mojego życia, a wtedy? Wtedy to była dla mnie taka przygoda, chociaż nie. Kochałam Jamesa, ale potem mi to jakoś przeszło.. Myślałam żeby z Nim wyjechać, ale uświadomiłam Sobie, że jednak aż tak bardzo mi na Nim nie zależy.

- Cholera jasna.. - Bella się uśmiechnęła. - Dlaczego Nas zaprosiłaś? Odpowiesz?

- Przepraszam, ciągle zmieniam temat. - zaśmiała się. - Zaprosiłam Was, bo chciałam aby Przyjaciele byli ze mną w tej ważnej chwili, a Ty od zawsze byłaś moją najlepszą Przyjaciółką, nie chciałam aby Ciebie tutaj zabrakło. Zawsze traktowałam Ciebie jak siostrę, nie mogłam Ciebie nie zaprosić. - wytłumaczyła krótko Eliza.

- Jak siostrę? - łza zakręciła się w jej oku. - Ale przecież masz siostrę.. - powiedziała z uśmiechem i łzami w oczach.

- Wiem, ale byłaś jak moja siostra bliźniaczka! - mocno przytuliła Bellę.

- Uwielbiam Cie! - uśmiechnęła się.

- Wiem, ale może idź już bo widzę, i od waszego przyjazdu widziałam, że James chcę z Tobą porozmawiać, ale nie bardzo wie jak ma się do tego zabrać..

- Haha.. Zabawna jesteś. Ale dobrze, pójdę. - Jak się bawisz? - zapytała chłopaka.

- Dobrze. Nie miałem okazji nawet z Tobą porozmawiać. - uśmiechnął się.

- Teraz możemy porozmawiać.

- Mam pewien problem, podoba mi się jedna dziewczyna, ale nie wiem jak mam z Nią porozmawiać a nie chcę schrzanić sprawy. - skrzywił się.

- Mów. - powiedziała obojętnie.

- Niedawno zacząłem o Niej myśleć, wcześniej kilka razy schrzaniłem sprawę, i teraz chcę wszystko naprawić..

- Weź, narzędzia i napraw. - skomentowała.

- Świetny żart. - zaśmiał się.

- Sorry, ale Ci nie pomogę. - powiedziała i wyszła.

Bella lekko oburzona wróciła do restauracji, widziała jak grupka osób z jej stolika zaczyna pić alkohol..

- Mogę się dołączyć? - zapytała.

- Jasne, nie ma problemu. - odpowiedział miły chłopak.

Godziny mijały, a Bella coraz śmielej brała kieliszek do ręki. Nie czuła się źle z tego powodu, wręcz przeciwnie, dzięki pozytywnym emocjom uśmiechała się coraz bardziej. Jak wszyscy zaczęli się rozchodzić, Bella wzięła butelkę wina i wyszła na dwór. Nie chciała dłużej patrzeć na Jamesa, widziała jak dobrze się bawi. Siedząc nie daleko restauracji, patrzyła w gwiazdy i słuchała szumu morza.

- Bella.. Bella! - usłyszała głos Przyjaciółki. - Co Ty tutaj robisz? - zapytała.

- Słucham morza, słyszysz? - spojrzała na przyjaciółkę.

- Zaraz będziemy jechać do domu, chodź.

- Nie, ja tu zostaję. - pokiwała głową. - Tutaj jest pięknie.

- Chodź, pojedziemy w inne piękne miejsce.

- Dobra, przekonałaś mnie. - wstała i chwiejnym krokiem ruszyła do auta.

Bella wsiadła do auta, wyczekiwała tego wspaniałego miejsca. jak wrócili do domu Elizy, była pod wielkim wrażeniem.

- Pięknie tutaj jest. - zachwycała się domem Elizy. - Mieszkasz tutaj? - zapytała.

- Tak. - zaśmiała się. - Strasznie dużo dzisiaj wypiłaś..

- Żartujesz. - machnęła dłonią. - Mogę się położyć spać?

- Tak, Dobranoc.

Bella nie przebierając się, rzuciła się na łóżko. Zasnęła od razu. James jeszcze chwilę porozmawiał z Elizą, chciał spróbować zaimponować Belli.

- To moja wina, że się tak upiła. - powiedział

- Dlaczego? - zaśmiał się Alan.

- Zacząłem mówić, że podoba mi się pewna dziewczyna, ale nie pomyślałem o tym, że Bella pomyśli o innej..

- Porozmawiaj z Nią szczerze, a nie bawisz się w podchody.

- Ale ja nie umiem. - pokiwał głową.

- Jeżeli będziesz się tak starał, to do końca życia zostaniesz sam.

- Dobra, jutro na pewno z Nią porozmawiam, a teraz Wam nie przeszkadzam.. Zostańcie Sami. - uśmiechnął się i wyszedł, zostawiając młode małżeństwo.

Tymczasem w domu, Scarlett z Carlosem ustalili menu oraz inne atrakcje na weselu. Z każdym dniem spraw było coraz mniej, kilka następnych dni para będzie mogła odpocząć. Carlos częściej będzie w pracy, Scarlett również. Kendallowi z Dustinem coraz trudniej zachować swój związek w ukryciu.

- Może powinniśmy się ujawnić? - Dustin zaczął się głośno zastanawiać.

- Oszalałeś? - zdziwił się Kendall. - Co im powiemy?

- No nie wiem, trzeba to jakoś sformułować..

- Możecie Nas znienawidzić, zacząć wytykać palcami, kazać się wyprowadzić, możecie mnie nawet wyrzucić z zespołu. Ale to co chcę Wam powiedzieć, to jest bardzo ważne. Jestem z Dustinem..

1 komentarz:

  1. Mówiłam już, że Carlos jest nadopiekuńczy? No to mówię teraz.
    Julia? Cielakwe, jak się dogada zresztą. Swoją drogą mam nadzieję, że będzie równie miła jak Scarlett. Nie mówię, że od razu ma wskoczyć w ramiona któregoś z chłopaków, ale myślę, że przydałaby się im jakaś normalna przyjaciółka.
    O Elizie nic nie wspomnę, bo nie powiem, żebym za nią tęskniła.
    One miałyby zdemolować dom? No bez jaj!
    No dobra, ja na miejscy Jamesa czułabym się „odrobinę” osaczona.
    Denerwuje... a miałam chociaż nadzieję, że będzie miła. I tak, wiem, że to jest podrywanie.
    Tak, jest zazdrosna o Jamesa. Głupie pytanie.
    Okey, chyba naprawdę muszę przejrzeć stare notki. Mam tylko nadzieję, że nic mi się przy okazji nie pomiesza.
    Nie no, błagam... Bella, ile Ty masz lat? Wie, że miała problem. Wie, ile to wszystkich kosztowało nerwów, ale i tak się upija. Wiem, że to wesele i tak dalej, ale chyba powinna znać jakiś umiar.
    Tak i... kibicuję Kendalliwi i Dustinowi.
    Notka super! Czekam na nn! Trzymaj się! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń