wtorek, 27 czerwca 2017

Koniec.

Kilka miesięcy później.. 

Scarlett i Carlosowi urodził się zdrowy Syn Robert. Dziewczyna była w pełni szczęśliwa, z tego co ma. Po urodzeniu Syna opuściła chwilowo karierę, i ponownie zaszła w drugą ciążę udało się. Tym razem to była dziewczynka. Carlos rozwijał swoją karierę, a zespół grywał więcej i grono Rusherek się powiększało. Kendall i Dustin ujawnili swój związek, na początku media zmieszały ich z błotem ale z czasem wszystko ustało. Logan zaręczył się z Emily, żyło im się wspaniale, tworzyli szczęśliwą parę, jak się później okazało dziewczyna zaszła w ciążę. Logan na samą myśl o dziecku trochę się martwił ale wiedział, że jest czuwa nad Nimi Alice. Obiecał Sobie, że jeżeli będzie to córka to na pewno da jej na imię Alice jak zmarłej Żonie. Kariera Belli nabrała zawrotnego tempa, w końcu wyszła na prostą. Nikt nie chciał nikogo opuszczać, przyjaciele bardzo się ze Sobą zżyli. Jako, że dom należał do Belli, dziewczyna sprzedała go. Młode małżeństwo zamieszkało u Rodziców Carlosa. Logan wprowadził się do Rodziców Emily, Kendall wraz z Dustinem wynajęli domek a Bella i James także znaleźli coś dla Siebie. Nie chcieli się  rozstawać, więc kupili wspólny dom w którym spędzają każde wakacje i każde urlopy..  Historia grupki Przyjaciół przeżywała wzloty i upadki, romanse i zdrady, śluby i pogrzeby.. Nie wszystko kończy się happy endem, ale tutaj poszło im całkiem nieźle..



Nie wyobraziłam Sobie tego, ale wiem, że nie byłam tutaj cały czas. Robiłam przerwy.. Cóż. Moja wina! Przyznaje się bez bicia.

Dziękuję! Dziękuję, tym którzy tutaj byli, nie od początku.. Komentarze zaczęły pojawiać się od 9 rozdziału! Ale jak na pierwszego bloga, to się cieszę. Tak, pewnie powinnam wstawić tutaj statystykę wszystkiego, ale odpuszczam!
Mam już nową historię, przedstawię Wam nie długo..
Uwielbiam Was!
♥ . 

Łączna liczba wyświetleń : 14,144 tys. ♥ .


________________________________________________________________

Bohaterowie. 
Emilie Marie Nereng jako Isabella Pena Maslow.














Emma Roberts jako Alice Brown Henderson.














Indiana Evans jako Eliza Jensen.














Chelsea Kane jako Lisa Fade.














Bobby Lockwood jako Eric Stringer.



Paul Wesley jako Martin Cortez.




Ashley Tisdale jako Eva Parker.





















Ryan Guzman jako Kevin Bart.



















Chciałabym podziękować moim czytelniczkom, bez Was na pewno bym nie zrobiła tego co zrobiłam. Chcę Was także poinformować, że mam już pomysł na następny blog.. :D.


wierzę w uczucia.. nie słowa! ♥ . 

Part 99.

- Godzina zero wybiła. - powiedział Carlos wypijając łyk kawy.

- Stres? - zapytał siedzący obok James.

- Nie, ale wiesz.. Żona, dziecko. Myślałem, że na początek to będę mógł się nacieszyć Scarlett sam, ale z dzieckiem czuje, że będę mega szczęśliwy.

- Z kim ? - na dół szedł Logan.

- Ze Scarlett. - uśmiechnął się. - A jak tam Twoje sprawy z Emily?

- Dobrze, a może i lepiej.

- To świetnie.

- Dlaczego się nie szykujecie?! - na dół zeszła Bella z maseczką na twarzy. - Co wy jeszcze robicie? - zapytała.

- No.. yy. Kawy? - zapytał James.

- No.. Nie! - oburzyła się Bella. - Zaraz będzie tutaj fryzjerka i cała reszta.

- Dobra, już bez przesady.

- Bez przesady? Dzisiaj jest ślub mojego brata! A Wy mówicie bez przesady? - skrzywiła się. - Nie rozmawiam z Wami.. - tupnęła nogą i poszła na górę.

Bella poszła do Scarlett opowiedziała przyjaciółce co wydarzyło się na dole. Ta jednak nie poszła na dół, bo nie chciała pokazywać się Carlosowi. Nie długo potem, przyszli Rodzice Scarlett i Rodzice Rodzeństwa.

- Mamo! - ucieszyła się Scarlett. - Gdzie Tata? - zapytała.

- Na dole jest z chłopakami.

- Ok, zaraz powinna być tutaj fryzjerka i cała reszta.

- Jak się czujesz? - zapytała przyszła Teściowa.

- Dziękuję, dobrze. Chociaż maleństwo nie dawało mi spać w nocy. - zaśmiała się.

- Coś się stało? - zapytały przerażone Matki.

- Nie. - pokiwała głową. - Mieliśmy ochotę na truskawki, kakao, i kurczaka. - uśmiechnęła się szeroko.

- Cześć! - do środka weszła fryzjerka i makijażystka. - Scarlett! Pięknie wyglądasz. - powiedziała.

- Dziękuję, ale jestem totalnie bez makijażu. - zaśmiała się.

- I o to chodzi, bo mam piękne płótno na którym mogę stworzyć obraz.

- Świetnie!

Bella wyszła do swojego pokoju, założyła dres i zeszła na dół, musiała chwilę odpocząć. Wyszła na taras, zapaliła papierosa i odetchnęła z ulgą.

- Jak się czujesz? - zapytał Ojciec.

- Nie będę mówiła do Mamy po prostu Mamo, a Rose powiedziałam, że nie chcę jej znać. I to na tyle. Możesz być na mnie zły, ale sorry. Ja tego nie zmienię. - zgasiła papierosa. - Dzięki. Sorry, ale nie mam czasu muszę śmigać na górę. Widzimy się w kościele! - przybiła piątkę Ojcu.

Bella ponownie wróciła na górę, zaczęła robić Sobie makijaż, zadzwoniła w międzyczasie do Sofii.

- Cześć. - pomachała dziewczynie. - Rozmawiałaś z Rodzicami?

- Rodzice sami rozmawiali. Mama jest przekonana na plus, ale jak na razie Tata ma lekkie obawy.

- Wszystko będzie dobrze, nie martw się.

- Mam taką nadzieję.

- A powiedz mi, czy chcesz iść w stronę reżyserstwa? - zapytała.

- Nie, nie. To opowiadanie pisałam tak tylko dla frajdy. Planuję iść na studia fotograficzne, i w tą stronę zmierzam.

- Ciekawe.. - Bella się zamyśliła. - Świetnie, przepraszam ale zaraz mam ślub Brata i nie mogę dłużej rozmawiać. Cześć!

Bella dokończyła swój makijaż, lecz miała lekki problem z fryzurą. Godziny mijały strasznie szybko. Scarlett z każdą chwilą czuła się coraz bardziej szczęśliwa. Wsiadając do samochodu dziewczyna nie mogła się doczekać aż powie sakramentalne ' Tak ' . Przed ołtarzem czekał już Carlos. Scarlett nie mogła powstrzymać uśmiechu. Gdy zabrzmiała muzyka Ojciec prowadził ją do ołtarza..

2 godziny później. 

Wszyscy w wyśmienitych nastrojach bawili się na weselu. Carlos cieszył się jak nigdy. Bella z Jamesem cieszyli się ze swojego towarzystwa, Logan wraz z Emily poznawali się coraz bliżej. Carlos poprosił przyjaciół aby wyszli z Nim na dwór.

- Dlaczego Nas tutaj zabrałeś? - zapytał Dustin.

- I dlaczego tylko Nas? - zdziwił się James.

- Chciałem żebyśmy nagrali krótkie wideo dla Alice. Wiecie taką wklejkę do filmu, może nie tego ale jakiegoś następnego.. Mam też balony które puścimy z krótkim listem. Każdy napiszę coś w środku. Co wy na to?

- Ja jestem za! - klasnęła w dłonie Scarlett.

Każdy napisał coś od Siebie, potem krótkie wideo i wszystko poszło w górę. Wesele trwało jeszcze kilka dobrych godzin, po wszystkim goście zostali rozwiezienie do domów i hoteli które Sobie wynajęli. Bella z Jamesem wrócili do domu, długo rozmawiali o Sobie, karierze i ich związku. Logan zaprosił Emily do Siebie, zbliżali się coraz bardziej. Kendall wraz z Dustinem mieli inne plany od razu zasnęli. A Państwo Pena.. W ciszy skonsumowali swój związek.

* KONIEC. 


sobota, 10 czerwca 2017

Part 98.

Praca, ślub, wesele.. Ach. Tyle planów. Bella codziennie była widywana w pracy, Carlos jak tylko mógł tam się pojawiał. Scarlett zapinała wszystko na ostatni guzik. Do wielkiego dnia zostały 4 dni. Związek Kendalla i Dustina został zaakceptowany przez wszystkich, Logan nabierał więcej odwagi do Emily.

- Myślę, że małe ciastko, nie zaszkodzi? - zaśmiała się dziewczyna.

- A masz na myśli Siebie czy tą smakowitą szarlotkę? - poruszył brwiami.

- Logan.. - lekko się zawstydziła. - Szarlotka - szepnęła.

- Już raz się wygłupiłem, ale spróbuję jeszcze raz. Może byś chciała, towarzyszyć mi podczas wesela Carlosa i Scarlett.

- Ja? Ja, nie wiem czy mogę. - pokręciła głową.

- Oczywiście, że możesz. - uśmiechnął się.

- Będzie mi bardzo miło. A kiedy, to ma się odbyć?

- Za.. Za 4 dni. - uśmiechnął się.

- Logan.. - skarciła go wzrokiem. - Ja nawet nie mam sukienki.

- Za późno? - zapytał.

- Tak. Ale dobra, zaraz przedzwonię do Sylvii żeby mnie jutro zastąpiła.

- Sylvia? - zmarszczył czoło.

- Tak, moja zastępczyni. No chyba nie myślałeś, że zostawię firmę na jeden dzień zamkniętą? Ktoś musi mnie zastąpić..

- Czekaj, czekaj. To Ty tam jesteś Szefową? - wytrzeszczył oczy.

- Nie wiedziałeś?

- Nie, no jasne, że wiedziałem. Tak tylko się z Tobą droczę.. - zaśmiał się nerwowo.

- Dobra, słuchaj. Widzimy się jutro. Muszę jeszcze dzisiaj zakończyć kilka innych spraw. Może o 10 tutaj? - zapytała.

- Ok.

Logan wracał do domu cały w skowronkach. Cieszył się ze wspólnych zakupów z Emily, ale czuł też, że może robić źle.. Miał wyrzuty sumienia, od razu po wejściu do domu, zamknął się w pokoju, włączył muzykę i zasnął.

- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. 

- Co? - chłopak ocknął się. - Ktoś tu jest? - zapytał i rozejrzał się po własnym pokoju. 

- Cześć. - na rogu łóżka usiadła Alice. 

- Co Ty tutaj robisz? - odskoczył. 

- Siedzę. - powiedziała. 

- Ale co tutaj robisz? - zapytał. 

- Jestem z Tobą ciągle.. Anioł Stróż. - uśmiechnęła się. - Podsunęłam Rodzicom myśl o Emily, życzę Wam szczęścia! 

- Ale jak? - zdziwił się. - To niemożliwe.. - powtórzył. 

- To sen Logan, to sen.. 

- Nie! - obudził się w krzykiem.

- Logan, wszystko w porządku? - zapytał przechodzący Carlos.

- Nic, nic. Dziwny sen miałem. Śniła mi się Alice i powiedziała, że życzy mi szczęścia z Emily.

- Emily? - zapytał.

- Tak, znajoma koleżanka Alice która kiedyś straciła Narzeczonego w wypadku..

- Rozumiem.

- Spotykamy się od jakiegoś czasu, głównie rozmawiamy. Ale zaprosiłem ją na wesele.

- Świetnie. - Carlos pogratulował kumplowi. - To kiedy ją poznamy?

- Jutro, tak jutro. Bo wybieramy się na zakupy. - uśmiechnął się.

- Ok, to będziemy czekać.

Logan poczuł, że jest wolny i może spotkać się z Emily, ale Alice wciąż zajmowała ważne miejsce w jego sercu. James czuł, że musi w końcu powiedzieć Belli o jego uczuciach. Postanowił w ostatnim bukiecie wyznać uczucia.. Szybko zamówił kwiaty i chciał jeszcze dzisiaj wyznać jej co czuję. Chłopak czekał z niecierpliwością na kuriera. Pół godziny później kurier dotarł z bukietem..

- Bella! Kurier do Ciebie.

Dziewczyna zeszła na dół, podpisała doręczenie i położyła kwiaty na stole szukając liściku.

' Spotkajmy się dzisiaj. Będę czekał.. 18 , park , fioletowa ławka . Czerwona róża! ' 

- Ciekawe.. - zaśmiała się.

- Co? - zapytał James.

- Patrz. - uśmiechnęła się. - Już mi się podoba..

- Idziesz?

- Tak.

Bella z uśmiechem poszła do pokoju, lecz już po zamknięciu drzwi przestała się cieszyć. Nie wiedziała czy na pewno ma iść. Od jakiegoś czasu, czuła coś do Jamesa i nie chciała tego popsuć, ale On nie pokazywał tego samego. Po dłuższym namyśle postanowiła, że pójdzie. Przeglądała stan swojej szafy, wybrała kilka rzeczy i złożyła to w jedną całość. Zarzuciła na siebie ulubiony sweter i ruszyła w drogę..

- Hola, hola! Gdzie się wybierasz? - zapytał ciekawy Carlos.

- Randka? - odpowiedziała pytaniem.

- Pytasz się mnie?

- Nie, po prostu nie jestem pewna. Bo to takie spotkanie w ciemno..

- Aha. Może pojadę z Tobą? - zaproponował brat.

- Nie.. - pokiwała głową. - Dam Sobie radę. - spojrzała na zegarek. - Sorry, ale muszę lecieć. Nie chcę się spóźnić.

Bella wyszła z domu, miała nie wiele czasu. Złapała taksówkę i podjechała, niestety do parku musiała jeszcze kawałek przejść. Szła wolnym krokiem, latarnie zaczęły się powoli zapalać zrobiło się przyjemnie. Ujrzała daną ławkę a obok Niej postać chłopaka, nie mogła go rozpoznać ponieważ stał tyłem. Odetchnęła w ulgą..

- James?! - zdziwiła się. - Co tutaj robisz? - zapytała.

- Czekam na Ciebie. - uśmiechnął się.

- Na mnie? - zachichotała.

- Tak. Kocham Cię i chcę być z Tobą.

- James.. - zrobiła krok do tyłu.

- Przepraszam, nie powinienem. - pokręcił głową i odwrócił się aby wrócić do domu.

Bella stała nie wiedząc co powinna zrobić. Widziała jak James z każdym krokiem się oddala.

- Pocałuj mnie! - powiedziała głośno.

- Słucham? - zmarszczył czoło.

- Pocałuj mnie. - powtórzyła.

James przez chwilę się zawahał, ale pewnym krokiem powrócił do Belli, wplótł swoje palce w jej włosy i pocałował ją. Poczuł znowu ten ulubiony malinowy smak jej ciepłych różowych warg. Para nie zwracała uwagi na nic, nawet na zaczynającą się burzę i padający deszcz. Gdy nie daleko można było usłyszeć odgłos grzmotu szybko odsunęli się od Siebie, i czym prędzej zaczęli biec do domu.

- Bella? - zapytała Scarlett.

- Tak. - oddychała szybko. - Jestem.

- Przyniosę ręcznik, nie ruszaj się.

- Weź dwa! - krzyknął James.

Para okryła się ręcznikami i potem poszli do łazienek aby pozbyć się mokrych ciuchów. Bella zarzuciła na Siebie szlafrok i zeszła na dół.

- Jesteś niepoważna! - Carlos od razu ochrzanił siostrę. - Możesz się przeziębić!

- Ale jestem zdrowa. - zaśmiała się. - Do wesela wyzdrowieję.

- Zobaczymy. - pokiwał głową Carlos.

- Nie martw się, wszystko jest dobrze. - Bella ruszyła na górę.

- Stój.. - powiedział. - Coś się stało, ale nie wiem co.

- Zeszliśmy się z Jamesem.

- Żartujesz? - zapytał.

- Nie, mówię poważnie. - wzięła głęboki oddech.

- Cieszę się Twoim szczęściem, ale pamiętaj.. Jeżeli zrobi Ci krzywdę, to masz mi to od razu powiedzieć. Nie chcę żebyś cierpiała.

- Dziękuję! - uśmiechnęła się.

Dziewczyna usiadła przed laptopem, aby dokończyć czytać opowiadanie. Nie miała dużo do czytania, tylko kilka rozdziałów. Dziewczyna skreśliła bloga ze swojej listy, póki co nie miała żadnego który by jej się spodobał.

- Mam! - krzyknęła. - Tak, ten będzie świetny!

- Cześć. - do pokoju wszedł James. - Co tam? - zapytał, i pocałował Bells w policzek.

- Patrz. - wskazała na ekran laptopa.

- Co to jest? - zapytał.

- Wpadłam na genialny pomysł, na nowy film.

- Jaki? - zmarszczył brwi.

- Znalazłam fajne opowiadanie o Was.. Fanki piszą różne historie, to opowiadanie kiedyś czytałam a teraz je ponownie znalazłam, zaraz napiszę do tej dziewczyny i zapytam czy mi pomoże. Oczywiście nie za darmo, a Wy zagracie w filmie.

- Serio?

- Tak, to jest świetny pomysł, o patrz! Odpisała. Muszę się z Nią umówić, ale zaraz po tym jak się zgodzi.

Bella pisała z fanką chłopaków dziewczyny umówiły się następnego dnia w miejscu zamieszkania dziewczyny.

- Pojedziesz jutro ze mną? - Bella zapytała Jamesa.

- No dobra, a gdzie? - zapytał.

- Do San Diego. - uśmiechnęła się.

- Ok. pokiwał głową.

Bella cieszyła się, że nie będzie jechała sama. Długo jeszcze z Jamesem rozmawiali o ich nowym lecz starym związku. Logan nie mógł się doczekać następnego dnia, żeby spotkać się z Emily. Scarlett czuła coraz większą tremę przed ślubem, Carlos chodź tego nie pokazywał również bał się tego dnia.. Wszyscy w domu i każdy z osobna cieszył się, ze ślubu Scarlett i Carlosa. Wieczorem wszyscy byli zajęci swoimi sprawami. Bella drukowała opowiadanie, James jadł kolację, Logan prowadził czat z Emily a Carlos i Scarlett rozmawiali o ślubie.

Następnego dnia przyjaciele budząc się w promieniach słońca chórem powiedzieli.. ' Dzisiaj będzie dobry dzień! ' . Na śniadaniu każdy miał dobry humor..

- Wszystko z weselem już załatwione? - zapytał James.

- Tak, dzisiaj to tylko kontrola.. - uśmiechnął się Carlos.

- Zakrywasz brzuch? - zapytał Logan.

- Na początku to w ogóle się bałam, bo jak to będzie wyglądać.. Dziecko przed ślubem. Ale mówię Wam, że jest naprawdę fajnie. Chociaż musiałam trochę poszerzyć sukienkę, to i tak czuje się dobrze. - posłała szeroki uśmiech. - A jak tam Twoje plany? - zwróciła się w stronę Belli.

- Świetnie, dzisiaj jadę z Jamesem do San Diego, znalazłam historię którą kiedyś zgubiłam i teraz spotykam się z autorką.

- Ale o co chodzi? - zapytał Dustin.

- Robię film na podstawie opowiadania o chłopakach. Jest naprawdę genialne, ale musimy jechać do tej dziewczyny, żeby porozmawiać i w ogóle.

- Ale przecież już zaraz nasz ślub! - krzyknęła zdenerwowana Scarlett.

- Wiem, nie martw się. Przecież dzisiaj wracamy, a filmem zajmę się po ślubie. - uśmiechnęła się.

Po skończonym śniadaniu, Bella z Jamesem ruszyli do San Diego. Scarlett wraz z Carlosem kończyli wszystko co było do zrobienia. Logan udał się Emily na zakupy, a Kendall i Dustin mieli w końcu chwilę dla Siebie..

- Tak się cieszę, że możemy zostać dzisiaj w domu sami.

- Wiem, ja też. - pokiwał głową Kendall. - Mamy cały dom dla Siebie, może nie na długo ale jakiś czas jest pusto.. - poruszył brwiami.

- Chodźmy na początek do basenu.. - pokiwał głową Dustin.

Logan czekał na Emily koło umówionej kafejki. Rozglądał się czy nie widać gdzieś umówionej z Nim dziewczyny.

- Logan! - uśmiechnęła się idą w stronę chłopaka.

- Cześć, miło znowu Cię zobaczyć. - przywitał się z dziewczyną.

- Ciebie też. - odwzajemniła uścisk. - To jak? Jedziemy? - zapytała.

- Oczywiście.

Emily z Logan jeździli po różnych sklepach, lecz nie mogli znaleźć nic odpowiedniego dla dziewczyny. Mocno się zmartwiła, brakiem stroju dla Siebie. Lecz nie poddawali się, nawet jakby mieli spędzić cały dzień na zakupach, to nie wrócą z pustymi rękami. Bella z Jamesem również dostali na miejsce. Umówili się z bloggerką w małej kawiarence.

- Jak ją poznamy? - zapytał James zakryty gazetą.

- Będzie miała w ręku różowy zeszyt.

- Różowy zeszyt? - zaśmiał się.

- Śmieszy Cię coś? - Bella spiorunowała go wzrokiem. - Kurczę, nie miałam co wymyślić. - zachichotała.

- Kochanie, nie chcę Cię denerwować ale tutaj jest kilka dziewczyn z różowymi zeszytami.. - zaśmiał się James.

- Nie martw się, podesłałam jej e-maila, żeby szukała dziewczyny obok której siedzi Facet zaczytany w gazecie.. - zaśmiała się.

- Sprytnie.. - poruszył brwiami.

- Cześć. - do stolika podeszła młoda dziewczyna, w wieku około 18 lat. Miła twarz, niebieskie oczy i kręcone brązowe włosy. - To ze mną pisałaś. Sofia Smith. - wyciągnęła dłoń.

- Isabella Pena. Miło Cię poznać. - uśmiechnęła się. - Bardzo podobało mi się Twoje opowiadanie, i jak już pisałam chciałam zrobić z tego film. Mówię od razu pomożesz mi w reżyserii, oraz w wyborze aktorów i aktorek.

- A czy chłopaki z zespołu, mogą zagrać te główne role? - zapytała.

- Ja oczywiście mogę, jeżeli będę miał jakąś ładną partnerkę.. - poruszył brwiami.

- James.. - Bella spiorunowała go wzrokiem.

- James Maslow? - zdziwiła się.

- No cześć, James jestem. - uśmiechnął się.

- James.. Proszę. - Bella spojrzała na chłopaka. - Powiem krótko, jeżeli się zgodzisz to zapraszam do Siebie. Będziemy musiały oczywiście codziennie jeździć na plan, i załatwiać różne inne sprawy. Oraz myślę, że jak spodoba się film to będziemy mogły nakręcić coś więcej. Ale to wszystko zależy tylko od Ciebie i Twoich Rodziców.

- Możemy podjechać do mojego domu? - zapytała. - Mama na pewno jest w domu, bo ma wolne. Porozmawiamy.

- Jasne.

Bella, James i Sofia pojechali do domu dziewczyny. Okolica była spokojna a dom robił wrażenie. Blondynka zaparkowała samochód i Sofii prowadziła gości dalej.

- Mamo.. - krzyknęła wchodząc do domu.

- Tutaj jestem. - głos dochodził z salonu.

- Cześć! - przywitała się. - Mamo, to jest Isabella Pena i James Maslow.

- Dzień dobry. - Bella kiwnęła głową. - Isabella Pena. - wyciągnęła dłoń do kobiety. - A to mój chłopak James Maslow.

- Witam. - James kulturalnie pocałował kobietę w dłoń.

- Dzień dobry, Witam. Miło mi poznać. - uśmiechnęła się. - Proszę usiąść. Czy moja córka coś zrobiła? - zapytała.

Bella wytłumaczyła skąd się tutaj wzięli, potem opowiedziała o blogu który piszę Sofii. Powiedziała również, że wpadła na pomysł nowego filmu. Gdy Mama dziewczyny powoli rozumiała o co chodzi Blondynka w końcu przeszła do sedna sprawy. Kobieta nie była pewna, poprosiła o kilka dni na namyślenie.

- Dziękujemy z naszej strony to już wszystko. Ja oczywiście zostawię swój numer telefonu.

- Dobrze, dziękuję. Będziemy się kontaktować.

Bella z Jamesem opuścili dom Sofii, po drodze jeszcze długo rozmawiali na ten temat. Dziewczyna liczyła na pozytywną odpowiedź. Logan z Emily znaleźli odpowiednią kreację. Carlos wraz z Scarlett wrócili zmęczeni do domu, a Kendall z Dustinem odpoczywali przed telewizorem..

czwartek, 1 czerwca 2017

Part 97.

Bella próbowała w każdy możliwy sposób zbliżyć się do Jamesa, lecz ten chyba tego nie zauważał. Ślub Carlosa i Scarlett, zbliżał się wielkimi krokami, dziewczyna chciała żeby to już się skończyło. Lecz nie mogła tego przyśpieszyć. Logan coraz częściej odwiedzał grób Alice, brakowało mu jej coraz bardziej.

- Strasznie mi jej brakuje. - powiedział Mamie.

- Wiem, my też bardzo za Nią tęsknimy. Nic nie przywróci jej życia.

- Trudno mi patrzeć, na Carlosa i Scarlett jak przygotowują się do ślubu. To jest trudne. - Logan nie mógł powstrzymać łez.

- Spokojnie. - powiedział Ojciec.

- Powoli zaczynam się oswajać z tym, że jej nie ma. Ale wciąż czuję pustkę.

- Wiem, że to może za wcześnie. Ale chciałam Ci przedstawić Przyjaciółkę Alice, jej narzeczony zginął w wypadku..

- Po co mi ta wiadomość? - zapytał.

- Tutaj masz jej adres, możesz ją odwiedzić. - Ojciec podał mu kartkę.

- Dziękuję.

Logan wrócił do domu, był późnym wieczorem. Poszukał informacji na temat tej dziewczyny, następnego dnia postanowił ją odwiedzić w pracy, recepcjonistka wskazała mu odpowiedni pokój. Logan nie pewnie zapukał, i został zaproszony do środka.

- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - zapytała uśmiechnięta blondynka.

- Witam. Jestem Logan Henderson, przysłali mnie Rodzice Alice.

- Ach tak. - machnęła dłonią. - Tak, tak. Wczoraj dostałam telefon. Proszę, niech Pan usiądzie.

- Dziękuję. Może mówmy Sobie po imieniu.. Logan.

- Emily Terrent. - wyciągnęła dłoń w stronę chłopaka.

- Rodzice powiedzieli mi, że w nieszczęśliwym wypadku straciłaś narzeczonego. Mogę się dowiedzieć, jak Sobie z tym poradziłaś?

- Popadłam w depresję. ale potem Sobie uświadomiłam, że nie mogę tak dalej żyć. Chociaż od tego czasu minęły 2 lata, to w moim sercu nadal jest Cameron. Nie przestanę go kochać, wiedziałam też, że będę musiała zacząć życie na nowo, ale nie wiedziałam kiedy i od dwóch lat jestem singielką.

- Nie chciałaś się z nikim spotykać?

- Chciałam oczywiście, że chciałam. Po 3 miesiącach, wyszłam do ludzi. Spotkałam się z jednym Facetem.. Ale nie umiałam, tego jakoś dalej pociągnąć..

- Rozumiem. - pokiwał głową. - W takim razie, nie będę Ci przeszkadzał. Bo masz pewnie dużo pracy. - uśmiechnął się.

- Bardzo miło było Cię poznać, może wyskoczymy gdzieś na kawę? - zaproponowała.

- Oczywiście, czemu nie. - uśmiechnął się. - Dobrze, to się jeszcze zdzwonimy.

- Jasne!

Logan wyszedł z kancelarii i wrócił do domu. Zadzwonił z międzyczasie do Teściów i powiedział, że umówił się z Emily. Nie chciał o tym mówić, ale poczuł, że ktoś się o tym musi dowiedzieć. Logan, miał wyrzuty sumienia, że może to za wcześnie, ale musiał w końcu wyjść ze swojego świata, i zacząć życie od nowa.

- Czy to by było przegięcie, jeżeli zacznę się spotykać z dziewczyną?

- Z kim? - zapytał zaciekawiony Kendall.

- Rodzice umówili mnie z przyjaciółką Alice, która kiedyś straciła narzeczonego..

- Według mojej opinii, to nie koniec świata. Nie możesz być wiecznie sam, musisz kogoś poznać. Młody jesteś.

- No ale, nie chcę żeby krążyły jakieś plotki na mój temat..

- Jakie plotki? - do salonu wszedł Carlos.

- Teściowie umówili mnie z przyjaciółką Alice, która kiedyś straciła narzeczonego.. Porozmawialiśmy trochę, no i umówiliśmy się na kawę. Czy ja robię coś źle? - zastanowił się.

- Nie! Nie możesz ciągle żyć w żałobie, musisz zacząć nowe życie. Fakt, faktem od śmierci Alice nie minęło dużo czasu ale musisz żyć. Nikt nie każe Ci od razu się z Nią przespać. Możecie się spotykać jako przyjaciele, a potem czas pokaże.

- Dzięki wielkie, ulżyło mi.

Przyjaciele rozmawiali jeszcze trochę, aż w końcu zastał ich wieczór. Nikt nie miał ochoty iść spać, dobrze im się tak siedziało.

- Dlaczego nie śpicie? - zapytała Bella.

- Nikomu nie chcę się, chodź do Nas. - zaproponował James.

- Nie dziękuję wracam do Siebie. Dobranoc.

- Co ja zrobiłem? - zapytał jak Bella poszła na górę.

- Serio Maslow? Serio! - zdziwiła się Scarlett.

- Co? - zmarszczył brwi.

- Ona Cię kocha.. - powiedzieli równocześnie Dustin, Kendall i Scarlett.

- Serio? - uśmiechnął się.

- Nie, Kurwa! Na żarty. - zdenerwowała się dziewczyna.

- Zaproś ją na randkę, wyślij jej kwiaty. Bądź romantyczny!

- Serio?

- Nie gadam z Tobą. - zaśmiała się do Jamesa. - Dobranoc.

- Co ja takiego zrobiłem? - spojrzał na chłopaków.

- Nigdy nie zrozumiem kobiet.. - odezwał się Kendall.

- No nie zrozumiesz, bo jesteś Gej. - skomentował Carlos.

- Wiem.. - zaśmiał się. - Ale wiecie, teraz nie muszę ich rozumieć. - zaśmiał się ponownie.

- I tego Ci zazdrościmy. - wszyscy wybuchli śmiechem.

Bella usiadła w pokoju na łóżku, na kolanach położyła laptop, szukała czegokolwiek aby tylko nie myśleć o Jamesie. Przeglądając internet wpadła na ciekawe opowiadanie o chłopakach.

- wow.. Dziewczyny mają naprawdę świetne pomysły. - Bella uśmiechnęła się do monitora.

Przeczytała 2 rozdziały i poszła do Scarlett, oznajmić jej nową dobrą wiadomość.

- Wpadłam na genialny pomysł. - klasnęła w dłonie.

- Jaki?

- Przeglądałam internet, bo nie mogę.. Szukałam jednej rzeczy i natknęłam się na opowiadanie o chłopakach. I wpadłam na genialny pomysł. - uśmiechnęła się.

- Też zaczniesz pisać? - zaśmiała się.

- Tak.. - zaśmiała się szaleńczo. - Będę pisała scenariusze, na podstawie tych opowiadań. A potem nakręcę filmy. Oczywiście, zagrają tam inni aktorzy nie Oni. Chociaż wybiorę jedno które mi się spodoba, zaproszę wybraną autorkę i razem wspólnie obmyślimy plan filmu. Tak wiem, to teraz może dziwnie wyglądać ale potem będzie lepiej. Czuję, że moja kariera się rozkręca.

- Gratuluję!

- Czego? - zdziwiła się.

- Masz tyle pomysłów.

- Dziękuję. Ale teraz będę miała dużo pracy.. Płyta, filmy i w ogóle.

Bella i Scarlett dług jeszcze rozmawiały, dopóki nie przeszkodził im Carlos. W końcu Bella opuściła ich pokój i wróciła do Siebie. Rano dziewczyna obudziła się w dobrym humorze, nic nie mogło jej go popsuć.

- Sok, herbata czy może kawa? - zapytała po raz kolejny Bella.

- Nie znudziło Ci się to pytanie? - Carlos zmrużył oczy.

- Co? - zaśmiała się delikatnie.

- Już po raz.. No nawet nie wiem który raz zadajesz to pytanie.

- Nie denerwuj się Słońce, to z grzeczności.

- To z grzeczności otwórz drzwi. - zaśmiał się, słysząc dzwonek.

Po chwili do kuchni zaczęła wchodzić Bella.. Lecz szła tyłem. A przed Sobą wnosiła piękny bukiet kwiatów.

- wow.. - zdziwiła się Scarlett. - Od kogo to? - zapytała.

- Nie wiem, ale jest liścik, poczekaj.  ' Dla świata jesteś kimś ale dla mnie jesteś całym światem! '  

- oo.. - uśmiechnęła się Scarlett. - Jakie to piękne. - szturchnęła Carlosa.

- Co?

- Widzisz, cichy wielbiciel.. - To takie romantyczne.

- Taka miła niespodzianka na początek dnia.

- James, James. - Scarlett zaczepiła chłopaka. - Popatrz, jaki piękny bukiet.

- Bardzo ładny. - uśmiechnął się, i mrugnął do Scarlett.

- aha. - odwzajemniła uśmiech. - O Matko! - krzyknęła dziewczyna.

- Co się stało? - zapytali wszyscy.

- Już zaraz nasz ślub!

- Masz rację. - pokiwał głową Carlos.

- To macie problem.. - zaśmiała się Bella. - haha.. A nazwisko po ślubie? - zapytała.

- Męża. A mogę zapytać jakie, byś miała nazwisko po Mamie? - zapytała.

- Isabella Peschell.

- Ładnie. - uśmiechnęła się dziewczyna.

- Powiem Ci, że jak usłyszałam je z innych ust, to brzmi nawet ładnie. Ale na pewno nie wrócę do jej nazwiska.. - pokręciła głową.

- Pewnie wiesz, że jako moja druhna musisz mieć piękną sukienkę.

- Co jako co? - zdziwiła się.

- No tak, nie mówiłam Ci? - zaśmiała się.

- Nie, nic nie mówiłaś.. Dlaczego mówisz, mi wszystko na kilka dni przed..

- Myślałam, że wiesz..

- No jednak już wiesz, że nie wiem.

Bella po wypiciu kawy, poszła na górę aby się przebrać, musiała kupić Sobie odpowiednią sukienkę, zabrała ze Sobą torebkę, i zeszła na dół.

- Kurier był u Ciebie..

- Ale ja nic nie zamawiałam. - pokiwała przecząco głową.

- Kwiaty. - uśmiechnął się Carlos.

- ' Jak sputnik krążący po szerokim niebie. Tak ja, miła krążę wokół Ciebie. ' 

- Krążę wokół Ciebie.. Kto to może być ? - Bella się zastanawiała.

- Wybierasz się gdzieś? - zapytał James.

- Ja? Tak. - palnęła się w czoło. - Jadę na zakupy, muszę kupić Sobie sukienkę.

- Mogę się z Tobą zabrać?

- Jasne, chodź.

Bella wraz z Jamesem udali się do samochodu, zaraz w centrum się rozdzielili, każde z Nich poszło w swoją stronę.. Dziewczyna chciała zobaczyć gdzie udaje się James, ale był za szybki. Nie tracąc czasu, wróciła i zaczęła szukać sukienki. Nie mogła znaleźć, nic odpowiedniego dla Siebie, wróciła do domu późnym popołudniem. Następnego dnia miała jechać do studia, dokończyć pracę nad teledyskiem.