czwartek, 1 czerwca 2017

Part 97.

Bella próbowała w każdy możliwy sposób zbliżyć się do Jamesa, lecz ten chyba tego nie zauważał. Ślub Carlosa i Scarlett, zbliżał się wielkimi krokami, dziewczyna chciała żeby to już się skończyło. Lecz nie mogła tego przyśpieszyć. Logan coraz częściej odwiedzał grób Alice, brakowało mu jej coraz bardziej.

- Strasznie mi jej brakuje. - powiedział Mamie.

- Wiem, my też bardzo za Nią tęsknimy. Nic nie przywróci jej życia.

- Trudno mi patrzeć, na Carlosa i Scarlett jak przygotowują się do ślubu. To jest trudne. - Logan nie mógł powstrzymać łez.

- Spokojnie. - powiedział Ojciec.

- Powoli zaczynam się oswajać z tym, że jej nie ma. Ale wciąż czuję pustkę.

- Wiem, że to może za wcześnie. Ale chciałam Ci przedstawić Przyjaciółkę Alice, jej narzeczony zginął w wypadku..

- Po co mi ta wiadomość? - zapytał.

- Tutaj masz jej adres, możesz ją odwiedzić. - Ojciec podał mu kartkę.

- Dziękuję.

Logan wrócił do domu, był późnym wieczorem. Poszukał informacji na temat tej dziewczyny, następnego dnia postanowił ją odwiedzić w pracy, recepcjonistka wskazała mu odpowiedni pokój. Logan nie pewnie zapukał, i został zaproszony do środka.

- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - zapytała uśmiechnięta blondynka.

- Witam. Jestem Logan Henderson, przysłali mnie Rodzice Alice.

- Ach tak. - machnęła dłonią. - Tak, tak. Wczoraj dostałam telefon. Proszę, niech Pan usiądzie.

- Dziękuję. Może mówmy Sobie po imieniu.. Logan.

- Emily Terrent. - wyciągnęła dłoń w stronę chłopaka.

- Rodzice powiedzieli mi, że w nieszczęśliwym wypadku straciłaś narzeczonego. Mogę się dowiedzieć, jak Sobie z tym poradziłaś?

- Popadłam w depresję. ale potem Sobie uświadomiłam, że nie mogę tak dalej żyć. Chociaż od tego czasu minęły 2 lata, to w moim sercu nadal jest Cameron. Nie przestanę go kochać, wiedziałam też, że będę musiała zacząć życie na nowo, ale nie wiedziałam kiedy i od dwóch lat jestem singielką.

- Nie chciałaś się z nikim spotykać?

- Chciałam oczywiście, że chciałam. Po 3 miesiącach, wyszłam do ludzi. Spotkałam się z jednym Facetem.. Ale nie umiałam, tego jakoś dalej pociągnąć..

- Rozumiem. - pokiwał głową. - W takim razie, nie będę Ci przeszkadzał. Bo masz pewnie dużo pracy. - uśmiechnął się.

- Bardzo miło było Cię poznać, może wyskoczymy gdzieś na kawę? - zaproponowała.

- Oczywiście, czemu nie. - uśmiechnął się. - Dobrze, to się jeszcze zdzwonimy.

- Jasne!

Logan wyszedł z kancelarii i wrócił do domu. Zadzwonił z międzyczasie do Teściów i powiedział, że umówił się z Emily. Nie chciał o tym mówić, ale poczuł, że ktoś się o tym musi dowiedzieć. Logan, miał wyrzuty sumienia, że może to za wcześnie, ale musiał w końcu wyjść ze swojego świata, i zacząć życie od nowa.

- Czy to by było przegięcie, jeżeli zacznę się spotykać z dziewczyną?

- Z kim? - zapytał zaciekawiony Kendall.

- Rodzice umówili mnie z przyjaciółką Alice, która kiedyś straciła narzeczonego..

- Według mojej opinii, to nie koniec świata. Nie możesz być wiecznie sam, musisz kogoś poznać. Młody jesteś.

- No ale, nie chcę żeby krążyły jakieś plotki na mój temat..

- Jakie plotki? - do salonu wszedł Carlos.

- Teściowie umówili mnie z przyjaciółką Alice, która kiedyś straciła narzeczonego.. Porozmawialiśmy trochę, no i umówiliśmy się na kawę. Czy ja robię coś źle? - zastanowił się.

- Nie! Nie możesz ciągle żyć w żałobie, musisz zacząć nowe życie. Fakt, faktem od śmierci Alice nie minęło dużo czasu ale musisz żyć. Nikt nie każe Ci od razu się z Nią przespać. Możecie się spotykać jako przyjaciele, a potem czas pokaże.

- Dzięki wielkie, ulżyło mi.

Przyjaciele rozmawiali jeszcze trochę, aż w końcu zastał ich wieczór. Nikt nie miał ochoty iść spać, dobrze im się tak siedziało.

- Dlaczego nie śpicie? - zapytała Bella.

- Nikomu nie chcę się, chodź do Nas. - zaproponował James.

- Nie dziękuję wracam do Siebie. Dobranoc.

- Co ja zrobiłem? - zapytał jak Bella poszła na górę.

- Serio Maslow? Serio! - zdziwiła się Scarlett.

- Co? - zmarszczył brwi.

- Ona Cię kocha.. - powiedzieli równocześnie Dustin, Kendall i Scarlett.

- Serio? - uśmiechnął się.

- Nie, Kurwa! Na żarty. - zdenerwowała się dziewczyna.

- Zaproś ją na randkę, wyślij jej kwiaty. Bądź romantyczny!

- Serio?

- Nie gadam z Tobą. - zaśmiała się do Jamesa. - Dobranoc.

- Co ja takiego zrobiłem? - spojrzał na chłopaków.

- Nigdy nie zrozumiem kobiet.. - odezwał się Kendall.

- No nie zrozumiesz, bo jesteś Gej. - skomentował Carlos.

- Wiem.. - zaśmiał się. - Ale wiecie, teraz nie muszę ich rozumieć. - zaśmiał się ponownie.

- I tego Ci zazdrościmy. - wszyscy wybuchli śmiechem.

Bella usiadła w pokoju na łóżku, na kolanach położyła laptop, szukała czegokolwiek aby tylko nie myśleć o Jamesie. Przeglądając internet wpadła na ciekawe opowiadanie o chłopakach.

- wow.. Dziewczyny mają naprawdę świetne pomysły. - Bella uśmiechnęła się do monitora.

Przeczytała 2 rozdziały i poszła do Scarlett, oznajmić jej nową dobrą wiadomość.

- Wpadłam na genialny pomysł. - klasnęła w dłonie.

- Jaki?

- Przeglądałam internet, bo nie mogę.. Szukałam jednej rzeczy i natknęłam się na opowiadanie o chłopakach. I wpadłam na genialny pomysł. - uśmiechnęła się.

- Też zaczniesz pisać? - zaśmiała się.

- Tak.. - zaśmiała się szaleńczo. - Będę pisała scenariusze, na podstawie tych opowiadań. A potem nakręcę filmy. Oczywiście, zagrają tam inni aktorzy nie Oni. Chociaż wybiorę jedno które mi się spodoba, zaproszę wybraną autorkę i razem wspólnie obmyślimy plan filmu. Tak wiem, to teraz może dziwnie wyglądać ale potem będzie lepiej. Czuję, że moja kariera się rozkręca.

- Gratuluję!

- Czego? - zdziwiła się.

- Masz tyle pomysłów.

- Dziękuję. Ale teraz będę miała dużo pracy.. Płyta, filmy i w ogóle.

Bella i Scarlett dług jeszcze rozmawiały, dopóki nie przeszkodził im Carlos. W końcu Bella opuściła ich pokój i wróciła do Siebie. Rano dziewczyna obudziła się w dobrym humorze, nic nie mogło jej go popsuć.

- Sok, herbata czy może kawa? - zapytała po raz kolejny Bella.

- Nie znudziło Ci się to pytanie? - Carlos zmrużył oczy.

- Co? - zaśmiała się delikatnie.

- Już po raz.. No nawet nie wiem który raz zadajesz to pytanie.

- Nie denerwuj się Słońce, to z grzeczności.

- To z grzeczności otwórz drzwi. - zaśmiał się, słysząc dzwonek.

Po chwili do kuchni zaczęła wchodzić Bella.. Lecz szła tyłem. A przed Sobą wnosiła piękny bukiet kwiatów.

- wow.. - zdziwiła się Scarlett. - Od kogo to? - zapytała.

- Nie wiem, ale jest liścik, poczekaj.  ' Dla świata jesteś kimś ale dla mnie jesteś całym światem! '  

- oo.. - uśmiechnęła się Scarlett. - Jakie to piękne. - szturchnęła Carlosa.

- Co?

- Widzisz, cichy wielbiciel.. - To takie romantyczne.

- Taka miła niespodzianka na początek dnia.

- James, James. - Scarlett zaczepiła chłopaka. - Popatrz, jaki piękny bukiet.

- Bardzo ładny. - uśmiechnął się, i mrugnął do Scarlett.

- aha. - odwzajemniła uśmiech. - O Matko! - krzyknęła dziewczyna.

- Co się stało? - zapytali wszyscy.

- Już zaraz nasz ślub!

- Masz rację. - pokiwał głową Carlos.

- To macie problem.. - zaśmiała się Bella. - haha.. A nazwisko po ślubie? - zapytała.

- Męża. A mogę zapytać jakie, byś miała nazwisko po Mamie? - zapytała.

- Isabella Peschell.

- Ładnie. - uśmiechnęła się dziewczyna.

- Powiem Ci, że jak usłyszałam je z innych ust, to brzmi nawet ładnie. Ale na pewno nie wrócę do jej nazwiska.. - pokręciła głową.

- Pewnie wiesz, że jako moja druhna musisz mieć piękną sukienkę.

- Co jako co? - zdziwiła się.

- No tak, nie mówiłam Ci? - zaśmiała się.

- Nie, nic nie mówiłaś.. Dlaczego mówisz, mi wszystko na kilka dni przed..

- Myślałam, że wiesz..

- No jednak już wiesz, że nie wiem.

Bella po wypiciu kawy, poszła na górę aby się przebrać, musiała kupić Sobie odpowiednią sukienkę, zabrała ze Sobą torebkę, i zeszła na dół.

- Kurier był u Ciebie..

- Ale ja nic nie zamawiałam. - pokiwała przecząco głową.

- Kwiaty. - uśmiechnął się Carlos.

- ' Jak sputnik krążący po szerokim niebie. Tak ja, miła krążę wokół Ciebie. ' 

- Krążę wokół Ciebie.. Kto to może być ? - Bella się zastanawiała.

- Wybierasz się gdzieś? - zapytał James.

- Ja? Tak. - palnęła się w czoło. - Jadę na zakupy, muszę kupić Sobie sukienkę.

- Mogę się z Tobą zabrać?

- Jasne, chodź.

Bella wraz z Jamesem udali się do samochodu, zaraz w centrum się rozdzielili, każde z Nich poszło w swoją stronę.. Dziewczyna chciała zobaczyć gdzie udaje się James, ale był za szybki. Nie tracąc czasu, wróciła i zaczęła szukać sukienki. Nie mogła znaleźć, nic odpowiedniego dla Siebie, wróciła do domu późnym popołudniem. Następnego dnia miała jechać do studia, dokończyć pracę nad teledyskiem.

1 komentarz:

  1. Jeny, już go chcą swatać, czy co? Ale powoli zaczynam ją lubić. Wydaje się sympatyczna, ale mam nadzieję, że to nie jest jakaś gierka.
    W tej ich rozmowie było coś cudownego. Takie... zwyczajne. Oczywiście wciąż martwię się o Bellę, ale nie bardzo mi się widzi, jak czyta fanfiki. Ale... coś jest nie tak. Jednak powoli domyślam się do jakiego „zakończenia” zmierzasz. Tylko żeby przypadkiem nie oskarżyli Bellę o plagiat.
    Bella dostała kwiaty. Łał. Że tak zacytuję Scar.
    Niezły sposób, żeby powiedzieć komuś, że zostanie świadkiem. Trochę dziwne, że nie poszła z nią po tę sukienkę, żeby pasowała do jej sukienki.
    Notka super! Czekam na nn! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń