sobota, 10 czerwca 2017

Part 98.

Praca, ślub, wesele.. Ach. Tyle planów. Bella codziennie była widywana w pracy, Carlos jak tylko mógł tam się pojawiał. Scarlett zapinała wszystko na ostatni guzik. Do wielkiego dnia zostały 4 dni. Związek Kendalla i Dustina został zaakceptowany przez wszystkich, Logan nabierał więcej odwagi do Emily.

- Myślę, że małe ciastko, nie zaszkodzi? - zaśmiała się dziewczyna.

- A masz na myśli Siebie czy tą smakowitą szarlotkę? - poruszył brwiami.

- Logan.. - lekko się zawstydziła. - Szarlotka - szepnęła.

- Już raz się wygłupiłem, ale spróbuję jeszcze raz. Może byś chciała, towarzyszyć mi podczas wesela Carlosa i Scarlett.

- Ja? Ja, nie wiem czy mogę. - pokręciła głową.

- Oczywiście, że możesz. - uśmiechnął się.

- Będzie mi bardzo miło. A kiedy, to ma się odbyć?

- Za.. Za 4 dni. - uśmiechnął się.

- Logan.. - skarciła go wzrokiem. - Ja nawet nie mam sukienki.

- Za późno? - zapytał.

- Tak. Ale dobra, zaraz przedzwonię do Sylvii żeby mnie jutro zastąpiła.

- Sylvia? - zmarszczył czoło.

- Tak, moja zastępczyni. No chyba nie myślałeś, że zostawię firmę na jeden dzień zamkniętą? Ktoś musi mnie zastąpić..

- Czekaj, czekaj. To Ty tam jesteś Szefową? - wytrzeszczył oczy.

- Nie wiedziałeś?

- Nie, no jasne, że wiedziałem. Tak tylko się z Tobą droczę.. - zaśmiał się nerwowo.

- Dobra, słuchaj. Widzimy się jutro. Muszę jeszcze dzisiaj zakończyć kilka innych spraw. Może o 10 tutaj? - zapytała.

- Ok.

Logan wracał do domu cały w skowronkach. Cieszył się ze wspólnych zakupów z Emily, ale czuł też, że może robić źle.. Miał wyrzuty sumienia, od razu po wejściu do domu, zamknął się w pokoju, włączył muzykę i zasnął.

- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. 

- Co? - chłopak ocknął się. - Ktoś tu jest? - zapytał i rozejrzał się po własnym pokoju. 

- Cześć. - na rogu łóżka usiadła Alice. 

- Co Ty tutaj robisz? - odskoczył. 

- Siedzę. - powiedziała. 

- Ale co tutaj robisz? - zapytał. 

- Jestem z Tobą ciągle.. Anioł Stróż. - uśmiechnęła się. - Podsunęłam Rodzicom myśl o Emily, życzę Wam szczęścia! 

- Ale jak? - zdziwił się. - To niemożliwe.. - powtórzył. 

- To sen Logan, to sen.. 

- Nie! - obudził się w krzykiem.

- Logan, wszystko w porządku? - zapytał przechodzący Carlos.

- Nic, nic. Dziwny sen miałem. Śniła mi się Alice i powiedziała, że życzy mi szczęścia z Emily.

- Emily? - zapytał.

- Tak, znajoma koleżanka Alice która kiedyś straciła Narzeczonego w wypadku..

- Rozumiem.

- Spotykamy się od jakiegoś czasu, głównie rozmawiamy. Ale zaprosiłem ją na wesele.

- Świetnie. - Carlos pogratulował kumplowi. - To kiedy ją poznamy?

- Jutro, tak jutro. Bo wybieramy się na zakupy. - uśmiechnął się.

- Ok, to będziemy czekać.

Logan poczuł, że jest wolny i może spotkać się z Emily, ale Alice wciąż zajmowała ważne miejsce w jego sercu. James czuł, że musi w końcu powiedzieć Belli o jego uczuciach. Postanowił w ostatnim bukiecie wyznać uczucia.. Szybko zamówił kwiaty i chciał jeszcze dzisiaj wyznać jej co czuję. Chłopak czekał z niecierpliwością na kuriera. Pół godziny później kurier dotarł z bukietem..

- Bella! Kurier do Ciebie.

Dziewczyna zeszła na dół, podpisała doręczenie i położyła kwiaty na stole szukając liściku.

' Spotkajmy się dzisiaj. Będę czekał.. 18 , park , fioletowa ławka . Czerwona róża! ' 

- Ciekawe.. - zaśmiała się.

- Co? - zapytał James.

- Patrz. - uśmiechnęła się. - Już mi się podoba..

- Idziesz?

- Tak.

Bella z uśmiechem poszła do pokoju, lecz już po zamknięciu drzwi przestała się cieszyć. Nie wiedziała czy na pewno ma iść. Od jakiegoś czasu, czuła coś do Jamesa i nie chciała tego popsuć, ale On nie pokazywał tego samego. Po dłuższym namyśle postanowiła, że pójdzie. Przeglądała stan swojej szafy, wybrała kilka rzeczy i złożyła to w jedną całość. Zarzuciła na siebie ulubiony sweter i ruszyła w drogę..

- Hola, hola! Gdzie się wybierasz? - zapytał ciekawy Carlos.

- Randka? - odpowiedziała pytaniem.

- Pytasz się mnie?

- Nie, po prostu nie jestem pewna. Bo to takie spotkanie w ciemno..

- Aha. Może pojadę z Tobą? - zaproponował brat.

- Nie.. - pokiwała głową. - Dam Sobie radę. - spojrzała na zegarek. - Sorry, ale muszę lecieć. Nie chcę się spóźnić.

Bella wyszła z domu, miała nie wiele czasu. Złapała taksówkę i podjechała, niestety do parku musiała jeszcze kawałek przejść. Szła wolnym krokiem, latarnie zaczęły się powoli zapalać zrobiło się przyjemnie. Ujrzała daną ławkę a obok Niej postać chłopaka, nie mogła go rozpoznać ponieważ stał tyłem. Odetchnęła w ulgą..

- James?! - zdziwiła się. - Co tutaj robisz? - zapytała.

- Czekam na Ciebie. - uśmiechnął się.

- Na mnie? - zachichotała.

- Tak. Kocham Cię i chcę być z Tobą.

- James.. - zrobiła krok do tyłu.

- Przepraszam, nie powinienem. - pokręcił głową i odwrócił się aby wrócić do domu.

Bella stała nie wiedząc co powinna zrobić. Widziała jak James z każdym krokiem się oddala.

- Pocałuj mnie! - powiedziała głośno.

- Słucham? - zmarszczył czoło.

- Pocałuj mnie. - powtórzyła.

James przez chwilę się zawahał, ale pewnym krokiem powrócił do Belli, wplótł swoje palce w jej włosy i pocałował ją. Poczuł znowu ten ulubiony malinowy smak jej ciepłych różowych warg. Para nie zwracała uwagi na nic, nawet na zaczynającą się burzę i padający deszcz. Gdy nie daleko można było usłyszeć odgłos grzmotu szybko odsunęli się od Siebie, i czym prędzej zaczęli biec do domu.

- Bella? - zapytała Scarlett.

- Tak. - oddychała szybko. - Jestem.

- Przyniosę ręcznik, nie ruszaj się.

- Weź dwa! - krzyknął James.

Para okryła się ręcznikami i potem poszli do łazienek aby pozbyć się mokrych ciuchów. Bella zarzuciła na Siebie szlafrok i zeszła na dół.

- Jesteś niepoważna! - Carlos od razu ochrzanił siostrę. - Możesz się przeziębić!

- Ale jestem zdrowa. - zaśmiała się. - Do wesela wyzdrowieję.

- Zobaczymy. - pokiwał głową Carlos.

- Nie martw się, wszystko jest dobrze. - Bella ruszyła na górę.

- Stój.. - powiedział. - Coś się stało, ale nie wiem co.

- Zeszliśmy się z Jamesem.

- Żartujesz? - zapytał.

- Nie, mówię poważnie. - wzięła głęboki oddech.

- Cieszę się Twoim szczęściem, ale pamiętaj.. Jeżeli zrobi Ci krzywdę, to masz mi to od razu powiedzieć. Nie chcę żebyś cierpiała.

- Dziękuję! - uśmiechnęła się.

Dziewczyna usiadła przed laptopem, aby dokończyć czytać opowiadanie. Nie miała dużo do czytania, tylko kilka rozdziałów. Dziewczyna skreśliła bloga ze swojej listy, póki co nie miała żadnego który by jej się spodobał.

- Mam! - krzyknęła. - Tak, ten będzie świetny!

- Cześć. - do pokoju wszedł James. - Co tam? - zapytał, i pocałował Bells w policzek.

- Patrz. - wskazała na ekran laptopa.

- Co to jest? - zapytał.

- Wpadłam na genialny pomysł, na nowy film.

- Jaki? - zmarszczył brwi.

- Znalazłam fajne opowiadanie o Was.. Fanki piszą różne historie, to opowiadanie kiedyś czytałam a teraz je ponownie znalazłam, zaraz napiszę do tej dziewczyny i zapytam czy mi pomoże. Oczywiście nie za darmo, a Wy zagracie w filmie.

- Serio?

- Tak, to jest świetny pomysł, o patrz! Odpisała. Muszę się z Nią umówić, ale zaraz po tym jak się zgodzi.

Bella pisała z fanką chłopaków dziewczyny umówiły się następnego dnia w miejscu zamieszkania dziewczyny.

- Pojedziesz jutro ze mną? - Bella zapytała Jamesa.

- No dobra, a gdzie? - zapytał.

- Do San Diego. - uśmiechnęła się.

- Ok. pokiwał głową.

Bella cieszyła się, że nie będzie jechała sama. Długo jeszcze z Jamesem rozmawiali o ich nowym lecz starym związku. Logan nie mógł się doczekać następnego dnia, żeby spotkać się z Emily. Scarlett czuła coraz większą tremę przed ślubem, Carlos chodź tego nie pokazywał również bał się tego dnia.. Wszyscy w domu i każdy z osobna cieszył się, ze ślubu Scarlett i Carlosa. Wieczorem wszyscy byli zajęci swoimi sprawami. Bella drukowała opowiadanie, James jadł kolację, Logan prowadził czat z Emily a Carlos i Scarlett rozmawiali o ślubie.

Następnego dnia przyjaciele budząc się w promieniach słońca chórem powiedzieli.. ' Dzisiaj będzie dobry dzień! ' . Na śniadaniu każdy miał dobry humor..

- Wszystko z weselem już załatwione? - zapytał James.

- Tak, dzisiaj to tylko kontrola.. - uśmiechnął się Carlos.

- Zakrywasz brzuch? - zapytał Logan.

- Na początku to w ogóle się bałam, bo jak to będzie wyglądać.. Dziecko przed ślubem. Ale mówię Wam, że jest naprawdę fajnie. Chociaż musiałam trochę poszerzyć sukienkę, to i tak czuje się dobrze. - posłała szeroki uśmiech. - A jak tam Twoje plany? - zwróciła się w stronę Belli.

- Świetnie, dzisiaj jadę z Jamesem do San Diego, znalazłam historię którą kiedyś zgubiłam i teraz spotykam się z autorką.

- Ale o co chodzi? - zapytał Dustin.

- Robię film na podstawie opowiadania o chłopakach. Jest naprawdę genialne, ale musimy jechać do tej dziewczyny, żeby porozmawiać i w ogóle.

- Ale przecież już zaraz nasz ślub! - krzyknęła zdenerwowana Scarlett.

- Wiem, nie martw się. Przecież dzisiaj wracamy, a filmem zajmę się po ślubie. - uśmiechnęła się.

Po skończonym śniadaniu, Bella z Jamesem ruszyli do San Diego. Scarlett wraz z Carlosem kończyli wszystko co było do zrobienia. Logan udał się Emily na zakupy, a Kendall i Dustin mieli w końcu chwilę dla Siebie..

- Tak się cieszę, że możemy zostać dzisiaj w domu sami.

- Wiem, ja też. - pokiwał głową Kendall. - Mamy cały dom dla Siebie, może nie na długo ale jakiś czas jest pusto.. - poruszył brwiami.

- Chodźmy na początek do basenu.. - pokiwał głową Dustin.

Logan czekał na Emily koło umówionej kafejki. Rozglądał się czy nie widać gdzieś umówionej z Nim dziewczyny.

- Logan! - uśmiechnęła się idą w stronę chłopaka.

- Cześć, miło znowu Cię zobaczyć. - przywitał się z dziewczyną.

- Ciebie też. - odwzajemniła uścisk. - To jak? Jedziemy? - zapytała.

- Oczywiście.

Emily z Logan jeździli po różnych sklepach, lecz nie mogli znaleźć nic odpowiedniego dla dziewczyny. Mocno się zmartwiła, brakiem stroju dla Siebie. Lecz nie poddawali się, nawet jakby mieli spędzić cały dzień na zakupach, to nie wrócą z pustymi rękami. Bella z Jamesem również dostali na miejsce. Umówili się z bloggerką w małej kawiarence.

- Jak ją poznamy? - zapytał James zakryty gazetą.

- Będzie miała w ręku różowy zeszyt.

- Różowy zeszyt? - zaśmiał się.

- Śmieszy Cię coś? - Bella spiorunowała go wzrokiem. - Kurczę, nie miałam co wymyślić. - zachichotała.

- Kochanie, nie chcę Cię denerwować ale tutaj jest kilka dziewczyn z różowymi zeszytami.. - zaśmiał się James.

- Nie martw się, podesłałam jej e-maila, żeby szukała dziewczyny obok której siedzi Facet zaczytany w gazecie.. - zaśmiała się.

- Sprytnie.. - poruszył brwiami.

- Cześć. - do stolika podeszła młoda dziewczyna, w wieku około 18 lat. Miła twarz, niebieskie oczy i kręcone brązowe włosy. - To ze mną pisałaś. Sofia Smith. - wyciągnęła dłoń.

- Isabella Pena. Miło Cię poznać. - uśmiechnęła się. - Bardzo podobało mi się Twoje opowiadanie, i jak już pisałam chciałam zrobić z tego film. Mówię od razu pomożesz mi w reżyserii, oraz w wyborze aktorów i aktorek.

- A czy chłopaki z zespołu, mogą zagrać te główne role? - zapytała.

- Ja oczywiście mogę, jeżeli będę miał jakąś ładną partnerkę.. - poruszył brwiami.

- James.. - Bella spiorunowała go wzrokiem.

- James Maslow? - zdziwiła się.

- No cześć, James jestem. - uśmiechnął się.

- James.. Proszę. - Bella spojrzała na chłopaka. - Powiem krótko, jeżeli się zgodzisz to zapraszam do Siebie. Będziemy musiały oczywiście codziennie jeździć na plan, i załatwiać różne inne sprawy. Oraz myślę, że jak spodoba się film to będziemy mogły nakręcić coś więcej. Ale to wszystko zależy tylko od Ciebie i Twoich Rodziców.

- Możemy podjechać do mojego domu? - zapytała. - Mama na pewno jest w domu, bo ma wolne. Porozmawiamy.

- Jasne.

Bella, James i Sofia pojechali do domu dziewczyny. Okolica była spokojna a dom robił wrażenie. Blondynka zaparkowała samochód i Sofii prowadziła gości dalej.

- Mamo.. - krzyknęła wchodząc do domu.

- Tutaj jestem. - głos dochodził z salonu.

- Cześć! - przywitała się. - Mamo, to jest Isabella Pena i James Maslow.

- Dzień dobry. - Bella kiwnęła głową. - Isabella Pena. - wyciągnęła dłoń do kobiety. - A to mój chłopak James Maslow.

- Witam. - James kulturalnie pocałował kobietę w dłoń.

- Dzień dobry, Witam. Miło mi poznać. - uśmiechnęła się. - Proszę usiąść. Czy moja córka coś zrobiła? - zapytała.

Bella wytłumaczyła skąd się tutaj wzięli, potem opowiedziała o blogu który piszę Sofii. Powiedziała również, że wpadła na pomysł nowego filmu. Gdy Mama dziewczyny powoli rozumiała o co chodzi Blondynka w końcu przeszła do sedna sprawy. Kobieta nie była pewna, poprosiła o kilka dni na namyślenie.

- Dziękujemy z naszej strony to już wszystko. Ja oczywiście zostawię swój numer telefonu.

- Dobrze, dziękuję. Będziemy się kontaktować.

Bella z Jamesem opuścili dom Sofii, po drodze jeszcze długo rozmawiali na ten temat. Dziewczyna liczyła na pozytywną odpowiedź. Logan z Emily znaleźli odpowiednią kreację. Carlos wraz z Scarlett wrócili zmęczeni do domu, a Kendall z Dustinem odpoczywali przed telewizorem..

2 komentarze:

  1. 😋😘😍💗👍👍👌🛀👍👰👰👯👏👊

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że mnie zaskoczyłaś. W ogóle cała notka wygląda, jakbyś zbierała się do końca. Ten sen o Alice... nie wiem, skąd to wzięłaś. Nie wiem, czy kiedyś takie coś robiłam, ale biorąc po uwagę, co ostatnio napisałam na kolanie na puszce koli, to już chyba wszystkiego mogę się spodziewać.
    O rety, jakie podchody... dobrze, że nie obserwowali się z ukrycia... Swoją drogą... dziwię się, że Bella nie pomyślała (nawet przez chwilę), że to może być jakiś zboczeniec.
    Całowanie na burzy... i znowu Scott i Kira... Dlaczego ona musiała zostać na tej pustyni? No dlaczego?
    Notka super! Mam czekać na Nn? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń